Strona 3 z 3
: wt 18 sie 2015, 07:37
autor: Beksa
Nie wiem jak w innych regionach, ale na Mazowszu Północnym istniało coś co się nazywało "letnia kuchnia". Mieściła się poza domem, latem gotowano tam, by nie podnosić paleniem ognia temperatury w domu. Zsiadłe mleko i trzymanie np. mleka w studni to inne patenty.
: wt 18 sie 2015, 10:25
autor: ahavita
Witam. Letnią kuchnię miała również mama mojej przyjaciółki na wsi pod Toruniem. Jak i ziemiankę, która była cudowną spiżarnio-lodówką...nie ma już ani pani Kazi, ani ziemianki... my,"miastowe", w upały jadaliśmy chłodniki, kwaśne zupy (szczawiowa z jajkiem) , ewent.ziemniaki z kwaśnym mlekiem...piło sie kwas chlebowy z saturatora albo domową lemoniadę ( woda z miodem i sokiem z cytryny...z koncentratu z puszki). Pozdrawiam, Asia
: wt 18 sie 2015, 11:14
autor: jakozak
Jeszcze może ważne jest to: w betonach pozbawionych drzew jest bardzo duszno. Masowe niszczenie zieleni ma ogromny wpływ na to, że temperatura staje się nieznośna do wytrzymania. Kiedyś zieleń nie była wrogiem ludzi. Teraz jest - trzeba wszystko wyciąć.

: wt 18 sie 2015, 16:16
autor: Kostkowski
Janusz_Tomalski pisze:...niezwykły schłodzony kompot z suszu jabłkowo śliwkowego, mięty i jeszcze kilku innych ziół (...). Zstępował dzisiejszą Coca cole...
"zastępował" to czego jeszcze nie było!
Zastąpić można tylko to co jest, a nie to co pojawi się za pół wieku.
Proszę nie zaśmiecać pięknej polszczyzny.
: wt 18 sie 2015, 19:55
autor: SkrzyńskaJadwiga
Nasi przodkowie radzili sobie z upałem w ten sposób, że zbierali wnuki
też te które przyjechały z miasta na wakacje
i przynosili zsiadłe mleko z piwnicy
i opowiadali im wieczorami o swoich przodkach
a niektórzy pamiętali o tym, co z kolei opowiadli im ich dziadkowie, gdy oni byli dziećmi,
więc w latach 1970-ch pijąc zsiadłe mleko
usłyszałam i zapisałam i rozrysowałam wszystkich w drzewach
aż do rodziców dziadków dziadków
czyli do pra-pra-pra-dziadków z imionami i nazwiskami.
Gdy wiele lat później
przeszukiwałam księgi metrykalne to wszystko potwierdziło się co do joty,
Też to na przykład, że dana gałąż przodków przyszła z takiej a takiej wsi 5 pokoleń wcześniej a pozostali są miejscowi od zawsze tu są, co według odnalezionych potem przeze mnie metryk stało się to przyjście "niemiejsowych" z innej wsi około roku 1810-go
A słuchałam o tym w latach 1970-ch.
Czyli 160 lat później.
Albo, że taki a taki pra-pra-pra "wyklął" swoją córkę (moją pra-pra-pra.....) za to, że wyszła za mąż za jego zdaniem "nie takiego" kandydata.
I też się potwierdziły po przeszukaniu metryk imiona, daty i fakty w metrykach.....
A ten pra-pra-pra urodził się w roku 1763 i miał dość późno dzieci (pierwsze w wieku 48 lat) bo powrócił do Polski po wielu latach w roku 1807 w wojsku z Napoleonem biorąc udział w rozbiciu wcześniej cesarza Austriaków
(ale na wyprawę z Wodzem Naczelnym Józefem Poniatowskim [którego pomnik stoi przed Pałacem Prezydenckim i którego imienia most w stolicy jest główny przez Wisłę i centrum], która zdobyłą Moskwę w 1812, nie poszedl, bo w 1810 się ożenił i pewnie mu żona nie pozwoliła).
A o tym sporze jego z córką słyszałam od siostry dziadka w latach 1980-ch, która słyszała od swojego dziadka jak była mała, który.........
Czyli w latach 1980-ch słyszałam o wydarzeniu z życia mojego przodka, który urodził się w 1763 czyli 200 lat przede mną.
Z czego nie wykluczam, że on też mógł znać opowieści o swoim przodku sprzed 200 lat,
co by dawało rok około 1563.
Oto jak wiedzieli, jak sobie radzić należy z upałami !!
Pozdrawiam
Jadwiga
: sob 22 sie 2015, 23:09
autor: Nina2
Pani Janino,
Upały minęły i mam nadzieję, że już lepiej się Pani czuje. Ale na przyszłość, pamiętam sposób z Afryki (Maroko) że w taki upał polewało się taras wodą, która parując wytwarzała miły mikroklimat. Odtąd i ja polewam wodą balkon i zewnętrzne parapety, wieszam na otwartym oknie mokre prześcieradło – i od razu jest lepiej.