Strona 3 z 3
Re: Bazgroły w metrykach
: wt 10 lis 2015, 19:09
autor: piotr_nojszewski
Wojciechowicz_Krzysztof pisze:A taż ja bym indeksował, indeksował, droga Janino, gdybym nie mieszkał tak daleko.
I to może niech będzie podsumowanie tego wątku.

)))
: wt 10 lis 2015, 21:01
autor: tutmiak
Ja także podzielam uwagi Krzysztofa dot. niechlujstwa w starych księgach metrykalnych. Ciężko je czytać. Jestem pewna, że gdyby te wpisy były bardziej czytelne, to byłoby o wiele więcej indeksujących, a ci którzy już to robią spedzili by o wiele mniej czasu odczytując nieczytelne pismo z pomocą lupy.
Pozdrawiam,
Maryla
: wt 10 lis 2015, 21:59
autor: msmkg
Niestaranne pismo księży to uroda ksiąg kościelnych, a odszyfrowanie nazwiska to wielka frajda
Pozdrawiam,
Mirka
: wt 10 lis 2015, 23:05
autor: magda_lena
Mogę podsumować?
Już to kiedyś linkowałam, w 'absurdach i kiksach". Ponad 100 lat temu, i nie indeksujący (choć może poniekąd i indeksujący) , dopisał na dole strony:
https://familysearch.org/ark:/61903/3:1 ... cc=1407440

: śr 11 lis 2015, 08:01
autor: Sawicki_Julian
Witam Was Polaków za granicą w Święto Polski Niepodległej, jak mało kto z Nas rozumie, dlaczego trzeba było opuścić ten kraj nie dla zwiedzenia świata, ale z przymusu przed utratą nawet życia.Tak, to Oni Nam wywalczyli Wolność i za to przyszło im umierać za granicą na wygnaniu. Po wojnie nowa władza podzieliła Polaków na wrogów ludu i przychylnych władzy. A wiem coś o tym z poszukiwań w genealogii wyszło na jaw, że generał Witold Sawicki, stryjek, całe życie po wojnie spędził w Londynie, a żona jego Barbara w Warszawie.
Czy to takie trudne, aby zrozumieć ze kolega Krzysztof pisze tu by nie zapomnieć języka polskiego w gębie, a żeby było na temat i z genealogii, może być i o metrykach pisanych niestarannie ; pozdrawiam - Julian
: śr 11 lis 2015, 11:59
autor: Kublik_Anna
A ja jeszcze dodam taką myśl, która mi dziś przyszła do głowy - opór przeciw władzy = zaborcy to nasza specjalność

, a to przecież nie był pomysł proboszcza, że ma pisać te księgi i to według określonych zasad. Określonych przez władze carskie, czy cesarskie - obce i narzucone. No to jeden się przykładał, bo taki miał obowiązkowy charakter, inny miał brzydkie pismo, i raz mu się chciało bardziej, raz mniej - a trzeci bazgrał i robił błędy specjalnie - na złość władzy... Już zapomnieliście, droga młodzieży, oporniki w klapach i ulotki w teczce z książkami? Jeżdżenie na gapę dla zasady, bo to "ich" bilety, omijanie wszelkimi sposobami wszelkich przepisów, bo to "ich" przepisy?
A z drugiej strony - tam, gdzie księgi prowadzone były nie przez proboszcza, tylko przez urzędnika carskiego - tym bardziej miał w .... poprawność wpisywanych danych - a co to dla niego za różnica, 40 lat czy 45, Kublik czy Kubik - skoro nawet PRL-owska milicja nie umiała poprawnie spisać z dowodu? Kaca miał, albo niestrawność i namazał coś, żeby było, że obowiązek wypełnił, ale jakość tego wypełnienia - istno russkaja...
: śr 11 lis 2015, 12:17
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Anno: fajnie, że pojawia się konstruktywnie (hipotezy o przyczynach, dlaczego zależało/nie zależało)
niestaranność prowadzących księgi (przy czym charakter pisma może najbardziej rzuca się w oczy, ale jest najmniejszym - wg mnie - utrapieniem) dotyczy nie tylko okresu zaborów i "carskich metryk". W XVIII w i wcześniej, nawet w obrębie jednej parafii spotkamy zapisy staranne, pełne..a potem przychodzi ktoś "komu nie zależało" i np ludzie "tracą" nazwiska (a wcześniej przez pokolenia były odnotowywane)
Myślę, że przekonanie o wykształceniu księży, które spotykamy w tym wątku jest ciut na wyrost;) Do zaszczytu i obowiązków proboszcza były różne kryteria stosowane (jak i do kanoników to a propos Kopernika..on musiał doktora mieć, jego koledzy..chyba nie wszyscy), w różnych czasach.
Nie dam rady udowodnić, ale wrażenie - owszem - mam: więcej niż lekką zależność widzę pomiędzy pochodzeniem proboszcza, a traktowaniem ludzi niższego stanu w swojej parafii. Wrażenie (podkreślam, nie udowodnię) z jakiejś tam próbki prześledzenia z kilku parafii: czy większym awansem społecznym dla prowadzącego księgi było stanowisko - tym gorzej traktował środowisko, z którego się wywodzi ("zapominał o nazwiskach", rażąco mniej starannie pisał lub nadzorował), a tym lepiej "magnifików".
Plebani "urodzeni" lub o których działalności coś więcej wiemy,którzy wnieśli "coś" także do dziedzictwa - odnoszę wrażenie -że księgi prowadzili (nadzorowali prowadzenie?) lepiej, mniejsze różnice czyniąc dla ludu i zamożnych, równiej traktując owieczki.
W XIX wieku...chyba też, ale czynnik ekonomiczny mógł być bardziej znaczący (czy parafian było stać na zatrudnienie w kancelarii psiarczyka..bywało, że Żyda, czy nawet na walący się dach nie mieli: patrz lustracje)
: śr 11 lis 2015, 14:16
autor: Kublik_Anna

Różni są ludzie (w tym księża i urzędnicy) i różne mają charaktery
W "moich" Wodyniach księgi w.g. kodeksu Napoleona zaczynają się w połowie 1810 roku, prowadzi proboszcz Antoni Korzeniowski. Prowadzi bardzo starannie, pismem czytelnym, równiutkim; podaje nawet numer domu, w którym rzecz się działa. Pisze" Roku tysięcznego .... dnia .... o godzinie ... przed nami, plebanem wodyńskim, pełniącym obowiązki urzędnika stanu cywilnego Gminy Wodyńskiej Powiatu i Departamentu Siedleckiego stawił się Franciszek ...."
A śluby to już w ogóle cacko -
http://szukajwarchiwach.pl/62/371/0/1/1 ... ROeTH65Btg 
Niestety, w 1846 zmarł biedaczek ( a pisał własną ręką prawie do końca)
Następny z kolei, Stanisław Szyszkowski, już się tak nie przykłada - pisze równo i wyraźnie, ale nie zawraca sobie głowy detalami, nie podaje adresów. Za to układ strony czytelniejszy znacznie zastosował.
Dla odmiany proboszcz z Żeliszewa - sąsiednia parafia - pożal się Boże! Krzywo, niewyraźnie, pokreślone jakieś - z trudem można się doczytać. Ale można jak się chce

Czemu jeden pisał ładnie, a drugi brzydko?
A czemu zeszyty jednych uczniów są prowadzone czyściutko, starannie, temat - data - notatka - co zadane - itp., a innych wyglądają jak stary brudnopis? I wcale ci staranni nie muszą być lepszymi uczniami od tych niechlujnych. Mogą być od nich dużo zdolniejsi, tylko nie mieć głowy do drobiazgów...
W końcu rola proboszcza to opieka duchowa nad wiernymi w parafii, a nie biurokracja. A że niektórzy potrafili i jedno i drugie? pozostaje nam się cieszyć

: wt 29 gru 2015, 09:56
autor: Bartek_M