Strona 4 z 5

: pn 03 gru 2012, 14:55
autor: rwelka
Nie za bardzo rozumiem

A o jakich ja przodkach piszę?

Dokładnie takich samych jak Pani .
Swoich przodkach jak każdy inny

Dwoje rodziców
czterech dziadków
ośmiu pradziadków

To jacy są inni

Jak nie prości ???

: pn 03 gru 2012, 14:58
autor: Kaczmarek_Aneta
Straciłam już rachubę, dlatego wolałam się upewnić :)
Nie rozumiem zatem na jakich przesłankach opiera Pan swoje obliczenia, że tyle i tyle lat potrzeba genealogowi na odtworzenie drzewa?

: pn 03 gru 2012, 15:05
autor: rwelka
Pani Aneto

Kalkulację sporządzam na podstawie 20 rodzin mających spore drzewa stowarzyszonych w Prywatnym Towarzystwie Genealogicznym oczywiście nie formalnym -bo po co?
Wszyscy mamy duże drzewa ale ja szacuję tylko przodków jak Pani pisze prostych .
Pon prostu jak jesteśmy w Archiwach to rozmawiamy jak wychodzimy na kawę do kawiarni .
I jak normalni ludzie wymieniamy wzajemnie informacje o postępach pracy .

Jedni oczywiscie poświecili 12 lat a my 3 lata .
Ale te rachunki kalkulacje ,które Pani napisałem to przecięne albo średnie.

Jak Pani będzie potrzebowała więcej danych

Służe '

Ale nadal muru nie widzę

Na pewno to nie moje zmartwienie ale może moich dzieci.............................

.......................jak oczywiscie kiedyś .............zechcą zając się tym tematem .

Oby

: pn 03 gru 2012, 15:11
autor: Kaczmarek_Aneta
To rozumiem, bo w poprzedniej Pana wypowiedzi te "dziesiątki" zabrzmiały niemal jak wyrocznia.
A co do "prostych przodków" to oczywiście mój błąd (mam nadzieję, wybaczalny), który wynika z faktu, że roboczo nazywam przodkami również osoby z linii bocznych.

Pozdrawiam

: pn 03 gru 2012, 15:12
autor: rwelka
Moje zdziwienie budzi natomiast fakt ,że na wielkim Forum właśnie powinna Pani znaleźć setki takich wypowiedzi jak inni sobie poradzili z tym wyzwaniem .

Właśnie po to jest Forum .

Po to są Towarzystwa .
Ludzie wymieniają sie poglądami i interesami genealogicznymi celem takim aby sobie wzajemnie pomóc i wiedziec jakie to problemy wynikają z tych ośmiu pokoleń .

Pomijam oczywiscie tych ,którzy mają 12 pokoleń i więcej bo to nie zadanie dla jednego życia .

Chwała Panu ,że takie prywatne Towarzystwa istnieją .
Ale mysle ,że w innych dokąłdnie takie same rozmowy sie prowadzi ......
....bo inaczej jaki sens ma Towarzystwo?

: pn 03 gru 2012, 15:16
autor: Kolank0
hmmm że się wtrącę w wyliczenia. Problemem nie jest czas ile możliwości finansowe... Coś robi się samemu coś robi się wspólnie z inną osobą, a jeszcze inne "coś" można zlecić "komuś" za $, a sobie zostawić tylko przyjemność poskładania tego do przysłowiowej - kupy :D:D:D

: pn 03 gru 2012, 15:16
autor: Kaczmarek_Aneta
Chyba nie będzie wypominał mi Pan wątku?
Forum także jest po to, by czasem "stare kotlety" odgrzewać.
Sam Pan dość aktywnie uczestniczył w dyskusji, więc ta uwaga chyba niepotrzebna?
Platform porozumienia pomiędzy genealogami jest wiele - nie tylko Towarzystwa.

: pn 03 gru 2012, 15:25
autor: rwelka
Pani Aneto

To wspaniały wątek i chyba nieliczny z sensownych wątków na tym Forum .

Ja powiem więcej .

Załóżmy przez chwilę ,że podjęlismy sie taki wywód zrobić dla swoich dzieci .

No to musimy wysiłem pomnożyć razy dwa .

Ale ja będe kontynuował wątek .

Przyjmijmy ,że mamy pojecie

MUR .
Dokładnie takie jak Pani wywiodła .

CO jest za MUREM ???

Ja mam pewne doświadczenie .

: pn 03 gru 2012, 15:28
autor: l.chybowski
W odniesieniu do tematu, to nie ma co się załamywać po napotkaniu "ściany". Sam miałem taką sytuację, gdy dotarłem do
aktu urodzenia/chrztu Mikołaja Chybowskiego, syna Michała i Agaty zd. Rzewuska, ur. w miejscowości Biernaty Średnie /chrzest 6 grudnia 1809 r. w par. Łosice.

Nie miałem wówczas żadnych informacji dot. tego gdzie i kiedy urodził się ów Michał. Bardzo pomocna okazała się informacja od jednej z osób powiązanych z daleko zakrojonymi badaniami genealogicznymi. Dowiedziałem się wówczas, że
według tzw. Dobrowolnej Ofiary na Wojsko z ziemi mielnickiej z 1789 r., jedynym Chybowskim, który mieszkał na terenie parafii Łosice w Biernatach był Paweł Chybowski (źr.: Archiwum Państwowe w Lublinie, Archiwum
Woronieckich z Huszlewa, sygn. 323, s. 1-23).

Wobec czego wysoce prawdopodobnym było, iż ten Paweł był ojcem Michała i dziadkiem ochrzczonego Mikołaja.
Dalsze poszukiwania w Łosicach wykazały, że rzeczywiście wymieniony Paweł jest ojcem Michała - zdobyłem akt z czego jestem ogromnie dumny oraz przy okazji poznałem imiona i lata urodzenia jeszcze 5 innych z rodzeństwa Michała.

Aktualnie najstarszym znanym mi moim przodkiem w bezpośredniej linii jest Paweł Chybowski Skuza ur. ok. 1760, który miał za żonę Mariannę zd. Wyrzykowską.

Reasumując nie ma co się łamać i jak pokazuje załączony przykład brak ksiąg lub powiązań z miejscem i czasem nie oznacza jeszcze braku możliwości cofnięcia się o kolejne pokolenie wstecz.

Pozdrawiam serdecznie
Leszek

: pn 03 gru 2012, 15:29
autor: Kaczmarek_Aneta
To proszę podzielić się swoimi doświadczeniami - o to właśnie prosiłam w pierwszym poście.

: pn 03 gru 2012, 15:44
autor: rwelka
No Pan Leszek mnie wyprzedził.

Za murem są :
Przypadek genealogiczny
łut genealogiczego szczęścia

Ale właściwie samo sedno jest w opisie powyższym .

A jeszcze bym zapomniał o marzeniu genealogicznym

I ono jest chyba najważniejsze .

Ja zajmę się tym marzeniem .

Więc po pierwsze

Może kiedyś -za parę lat ktoś z władz postara się aby do Polski wróciło z Archiwów zagranicznych setki ksiąg metrykalnych polskich od archiwów skandynawskich po brytyjskie i niemieckie .

Może kiedyś powrócą księgi metrykalne Mazur ,które Niemcy mają i nawet Mormonom nie udostępnili .

To by było coś .
Może jakiś polityk zainteresuje się genealogią i przywiezie jak Sikorski z Moskwy ( dokumenty katyńskie) kilka naszych ksiąg w teczce.
???

To pod choinkę 2012 roku

: pn 03 gru 2012, 15:51
autor: Kaczmarek_Aneta
I tym miłym akcentem proponuję zakończyć rozważania - przynajmniej z mojej strony ;)

Pozdrawiam i dziękuję
za udział w dyskusji,

Aneta

: pn 03 gru 2012, 15:54
autor: rwelka
No ale marzeń mam więcej .

Może ktoś wzorem Pana Górnego czy też tutaj na Forum piszącego Pana Krupińskiego opracuje w Formie dostepnego wydania Inwentarze takie jak Inwentarze Guberni Szczeberskiej gdzie chałupa po chałupie cała moja rodzina przodków została opisana w szczegółach .??

To juz i marzenie i łyt szczęscia genealogicznego .

Ale dalej idźmy ..

Pozostaje najcięższa artyleria genealogiczna !!!

Księgi Status animarum .

No to dopiero chyba jak wymodlę się o rozum dla kleru ale to chyba nie takie proste .

: pn 03 gru 2012, 15:56
autor: rwelka
Ja też dziękuję za wymianę poglądów i pozdrawiam

I życzę szczęścia i spełnienia marzeń genealogicznych .

: pn 03 gru 2012, 16:00
autor: Sroczyński_Włodzimierz
szczęściu trzeba pomóc, żeby marzenia mogły być celami nie tylko westchnień ale i propozycji

ot tak ogólnie, bez deklaracji żadnej:)