Strona 5 z 17

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 13:46
autor: Łucja
Teraz się uważa, że zatajone drastyczne sprawy intymne mogą mieć negatywny wpływ dla przyszłych pokoleń, mogą, nie muszą.
Sama usłyszałam bardzo dawno już temu, że moja nieciekawa sytuacja osobista może wynikać z drastycznej aborcji w rodzinie, szperając w genealogii odkryłam jedną faktycznie bardzo drastyczną, skoro na ulicy po prawie 100 latach jeszcze o niej opowiadają... kto wie zatem.
Ukrywać prościej, pisać trudniej, ale co mądrzej? Nie byłabym taka pewna czy mądrzej ukrywać.


Łucja

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 13:49
autor: Sawicki_Julian
Jednym słowem każda książka napisana teraz z genealogii, czyli prawda o rodzinie, to za sto lat będzie droższa, bo to jedyne źródło. Jak np. pisał Gall Anonim, czyli zakonnik Marcin rodem z Galii we Francji, a pisał w 1112 - 1116 roku u króla Bolesława o naszym kraju i panujących od 550 roku ; Julian

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 13:51
autor: rwelka
Sprawa banalnie prosta .

Rozwaga

ps
definicja co to jest na wikipedii .

Jak by ktoś próbował opisac moje intymne sprawy to zwróce sie zza grobu do Stwórcy aby go w d...kopnął

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 13:59
autor: Piórkowska_Ewa
To znowu autork. Sprawa dotyczyła ludzi, którzy nie żyją. To dziecko się nawet nie urodziło. Dziewczynę aby nie było wstydu wysłali do miasta. Tam poroniła ciążę. Tam wyszła za mąż. To miało być takie tło, jak dziewczyna z dalekiej wsi i biednej rodziny trafiła do Warszawy i tam później całą resztę życia mieszkała. Zawsze chciałam znać przyczynę większych zmian w życiu przodków. Tą osobę wysłali tam zawstydzeni rodzice. Dziecko nie urodziło się, ale może rzeczywiście to zbyt intymne, no i ledwie 90 lat. Może i dobry talki kubeł zimnej wody. Ewa

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 14:04
autor: rwelka
A to jak mój dzidek zmarł to juz nie ma prawa do intymnych sparw ?
Szok iż w ogóle ktoś tak myśli .

To sie nazywa Szacunek do osoby bliskiej

ps
definicja na wikipedii

No wirtualnuy Świat .

..szkoda pisać

Wesołego Alleluja

W smutnym wirtualnym Świecie .
szkoda ,że te posty to Alleluja smutne

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 14:16
autor: Słomińska_Dominika
Łucjo, napisz, przecież nie musisz pisać wprost, że aborcja, bo to się bardzo negatywnie kojarzy. A pan Rwelka jak zwykle wyciąga trupy z szafy i pisze skrajności.
Albo tak jak ktoś radził, zrob wersję oficjalną a drugą dla siebie roboczą.

Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 14:23
autor: magda_lena
A to jak mój dzidek zmarł to juz nie ma prawa do intymnych sparw ?
A to jak moja prababcia, nieżyjąca od ponad 30 lat, miała nieślubną córkę, to mam ją uznać za "intymną" i nie uwzględniać w rodzeństwie mojej babci? :roll:
Bez urazy, rwelko, ale babcia chyba by się w grobie przewróciła, że pomijam jej ukochaną siostrę Obrazek
Zwłaszcza, że historia też nie była taka prosta ...

Podpisując się pod postem Dominiki, życzę ciepłych i pogodnych świąt!

Re: Chciałam opisać dzieje rodziny i dostałam po głowie.

: czw 28 mar 2013, 14:26
autor: dpawlak
Marzenie zacne i książkę pisz ale trochę wrażliwości społecznej, to jednak byłoby wskazane. Powiem tak, pomimo że jestem gruboskórny nosorożec w tych sprawach to ja bym o tym nie napisał w takiej książce, bo to byłoby do niczego nie potrzebne.
Piórkowska_Ewa pisze:No i teraz mam telefony ze świętym oburzeniem, jak mogłam napisać, że jakaś kuzynka była z kimś w ciąży kilka lat przed ślubem i poroniła.
Była w tej ciąży z przyszłym ślubnym? Bo jak nie, to napisałaś, że był rogaczem. Mógł o tym nie wiedzieć, jeśli wiedział ale była to tajemnica pomiędzy nimi, to jak wyżej. A jak dojdzie do rozpadu małżeństwa?
Będziesz bezpośrednim sprawcą, nawet jeśli napisałaś prawdę, zależy Ci na tym? Chcesz opisać historię, czy ją tworzyć?
Jeśli zaś nawet był to jej przyszły ślubny to i tak "obsmarowałaś" kuzynkę, że się źle prowadziła, w niektórych społecznościach to jak wyrok.
Gdyby to była tylko prośba: nie pisz, pewnie bym się zgodziła i tyle, ale dostało mi się wiadro oburzenia i złości.
Co z tego, że napiszesz, czy nie napiszesz, skoro sprawa wyciekła, wcale się nie dziwię oburzeniu. Jeśli osoba, która to czytała jest dyskretna, to może sprawa rozejdzie się po kościach, a jak w książce taki wrażliwy i niepożądany temat się nie znajdzie, to może wszystko skończy się dobrze.
Jeśli ...

: czw 28 mar 2013, 14:30
autor: magda_lena
A jak dojdzie do rozpadu małżeństwa?
Ale zdaje się, że to było 90 lat temu, a "zainteresowani" nie żyją ;)
Sprawa dotyczyła ludzi, którzy nie żyją. [...]Dziecko nie urodziło się, ale może rzeczywiście to zbyt intymne, no i ledwie 90 lat.
Gdyby chodziło o osoby żyjące, to ja bym też tematu (chyba) nie poruszała. Chociaż intymność to rzecz względna. Moja babcia i jej siostra nigdy nie ukrywały, że ciotka jest "nieślubna" i afery z tego nikt nie robił, chociaż ciotka mieszkała na wsi. Ale np. dla mojej mamy (!) była to rzecz nie do przyjęcia :|

: czw 28 mar 2013, 14:34
autor: Tekla
Witaj Łucjo!
Pisz dalej!!! To przecież Twoja rodzinna historia. Niech Cię nie zraża niechęć kogoś, kto poczuł się dotknięty. Prawdopodobnie ta osoba ze swojej pamięci próbowała wymazać przeszłość przodka, może nawet wymyśliła sobie jakąś inną wersję.
Jestem po Twojej stronie z podobnych powodów. Też napisałam, na razie tylko w komputerze i tylko niektóre wątki dałam do przeczytania. Biłam się z myślami, czy wszystko, czego się dowiedziałam ujawniać....
Po wypowiedzi Juliana postanowiłam, że niektóre (te wątpliwe moralnie) sprawy zostaną w wersji drukowanej pominięte. Pozostaną jako errata do poczytania za kilkanaście lat, może nawet później....
Pozdrawiam serdecznie
Tekla

: czw 28 mar 2013, 14:38
autor: Słomińska_Dominika
Moja cioteczna babka miała nieślubnego syna i mam go normalnie w drzewie. Mam jego ojca jako partnera a nie męża i jakoś mi to różnicy nie sprawia. Jemu tez nie bo mu "zwisa", ze jest nieślubny. Dosłownie takie ma zdanie o tym fakcie. Jego dzieciom też to nie przeszkadza. Wnukom również. A nadgorliwa poprawność pseudopolityczna jest gorsza od faszyzmu.

: czw 28 mar 2013, 14:50
autor: dpawlak
magda_lena pisze:Ale zdaje się, że to było 90 lat temu, a "zainteresowani" nie żyją ;)
No to fajnie, tak istotna informacja pojawia się w xdziesiątym poście, a ja czytam pierwszy otwierający i długo długo po nim, cały czas jakby to o żyjących chodziło.
W takim razie moje uwagi nie odnoszą się do przypadku.

Ja z kolei mam taką sytuacje, że nieślubne dziecko jest dzieckiem księdza, tajemnica poliszynela, czyli najbliżsi niby wiedzą ale spróbuj tylko napisać czarno na białym, to cię zjedzą. :roll: Matka dziecka nie żyje, ksiądz już prawie nad grobem i wielce we wsi poważany. Ja mimo powszechnej wiedzy 100% dowodów nie mam, a ponadto nie wiem, czy potomkowie byliby zachwyceni gdybym o tym napisał, już nie mówiąc o osobach postronnych.

: czw 28 mar 2013, 15:56
autor: jakozak
Po mojemu to jest tak:
Jeśli będziesz pisać o osobach nie żyjących i wydarzeniach, które nie mają bezpośredniego związku z obecnie żyjącymi, to musisz po prostu wybrać: albo się na Ciebie poobrażają, bo napiszesz, albo nie napiszesz i się nie obrażą. Innego wyjścia nie ma.
Wybierz to na czym Ci bardziej zależy.
Ja bym w ogóle nie pisała takiej książki. Chyba. że byłyby to osoby znane, cenione. Ale ja jestem ja, a Ty jesteś Ty. :-)
Przede wszystkim musisz wiedzieć, czego chcesz, musisz się upewnić, że nie grożą Ci żadne procesy sądowe i musisz dokonać wyboru. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

: czw 28 mar 2013, 19:48
autor: Dławichowski
Dzień dobry!
Ja piszę moją książkę i będzie to m o ja książka o rodzie, rodzinie i miejscowości w której żyją od 1610 roku do dziś. Przez te 400 lat były wydarzenia które slużyć mogą "ku pokrzepieniu serc" i wszystkie inne w którym najlżejszego kalibru to zamykanie kościoła przed własnym proboszczem, i inne do dziś wytykane przez pospólstwo za hańbiące. Ale ja piszę prawdę i tylko prawdę. Więc sprawy sądowe mi nie grożą. Moi własni pradziadowie są bękartami i mnie to nie przeszkadza. A komu przeszkadza niech podda się terapii Berta Hellingera. Genealog to bowiem tropiciel historii rodziny. "Jak by nie była". Jeśli się ją już poznaną zamknie w słoiku i słoik zakopie - to po co ta cała robota i fascynacja. Czasy się zmieniają, ale widzę zaścianek dzielnie się trzyma. A może po 60-tce czlowiek na wszystko patrzy już "z góry". Indeksując tysiące aktów zgonu zmienia się perspektywa na cud życia. Dla mnie ono się tylko liczy. A co powie ten, czy tamten. Warto żyć po to by robić swoje. A dany przypadek Łucjo można tak opisać, że nie zaboli.
Decyzja należy tylko do Ciebie.
Krzycho z Koszalina

: czw 28 mar 2013, 20:38
autor: Wojciechowski_Michal
Całkowicie zgadzam się z Krzychem.
Indesuję teraz akty urodzenia ze św. Krzyża, rok 1868 i na około 36 aktów chrztu dziennie średnio tylko 3 akty to dzieci małżonków wychowywane w rodzinie, przyniesione do chrztu przez ojca lub innego członka rodziny, pozostałe to "złożone do kołyski Instytutu Dzieciątka Jezus" nieznanego miejsca urodzenia i nieznanych rodziców, którym na chrzcie św. nadawane jest imię i nazwisko. Tzw "przeżywalność" tych dzieci była bardzo mała (złe warunki w Domu Podrzutków). Indeksuję bardzo skrupulatnie bo mam nadzieję, że może choć jedno dziecko przeżyło i znajdzie swój akt chrztu i zrozumie, że czasy były bardzo trudne - bieda, głód, choroby, powstania, wywłaszczenia, itp... Nie nam oceniać. Nie mamy do tego prawa.
pozdrawiam
michał