Strona 6 z 13

: pn 17 wrz 2012, 17:14
autor: bozenabalaw
Dziękuję bardzo. Ja jako wolontariusz indeksujący cieszę się, że bedzie mozna kożystać z naszej pracy za darmo, bo robimy to przedewszystkim dla ludzi, a nie dla tych których stać na kwerendy.

: pn 17 wrz 2012, 17:56
autor: Heropolitanska_Izabela
Wrócę jeszcze raz do tego z czym mi najbardziej po drodze i w czym mam największe doświadczenie. Do publikacji, szkoleń i konferencji.
Tak jak już pisałam pomysł Anety Kaczmarek z Biuletynem czy periodykiem o innej nazwie bardzo mi się spodobał.
Tylko.... Należy się zastanowić dla kogo on będzie przeznaczony. Avalona77 (tak na marginesie czy ta nazwa wzięła się od awalu na wekslu?) ciągnie w kierunku naukowym. Publikacji naukowych na tematy genealogiczne nie jest wcale mało. Natomiast nie ma publikacji popularnych na te tematy. Pisanych prostym językiem, zrozumiałym, ale na wysokim poziomie merytorycznym. Wydawanie Biuletynu tylko po to, żeby PTG postawił go w Biblioteczce a potem się chwalił, patrzcie jaki wydajemy ładny i mądry Biuletyn nie ma sensu. Z pytań na forum wynika wprost, że brak jest podstawowej wiedzy. I bieżącej prawnej, i prawnej historycznej, i historycznej i czysto genealogicznej. I według mnie to dla nas, dla zwykłych-niezwykłych genealogów winien być taki Biuletyn przeznaczony. Byłoby w nim też miejsce na opowieści o rodach naszych Forumowiczów. Tak mi się to widzi, żeby nie było to trudne w odbiorze, barwne, ciekawe, ale jednocześnie, powtarzam, na wysokim poziomie merytorycznym. Przecież Biuletyn popularny wcale nie musi być gorszy. Chodzi o to, żeby się go dobrze i przyjemnie czytało. A jednocześnie nabyło nową wiedzę. O wiele większe „wzięcie” na rynku mają książki popularne niż naukowe. I to żaden wstyd, Nie ma potrzeby dążyć na siłę, do tego żeby to była publikacja naukowa. Po co? Li tylko dla jakiegoś złudnego prestiżu?
Myślę, że dobry by był kwartalnik. Przecież nie musi być to publikacja jakiś niebotycznych rozmiarów. Wydawane przez korporacje zawodowe miesięczniki to najczęściej format A5 kilkudziesięciostronicowy. Lepiej, żeby był wydawany częściej niż grubaśny raz na rok, bo będzie wtedy można poruszać w nim tematy bieżące.
Ale tym nie może się zająć jedna osoba, dlatego, że nie ma chyba nikogo, kto się na wszystkim zna i będzie w stanie ocenić każde opracowanie złożone do publikacji. Więc jak w przypadku każdego wydawnictwa powinien być redaktor naczelny i kolegium redakcyjne złożone z przedstawicieli różnych dziedzin nauki np. prawnik, polonista, historyk, genealog.
Jeżeli chodzi o szkolenia. Teraz jest bardzo zły okres na szkolenia. Wszyscy na nich oszczędzają. Nawet wielkie instytucje. Temat musi być naprawdę super chodliwy i na czasie, żeby zdecydowały się wysłać na nie pracownika np. zmiana jakiś bardzo ważnych przepisów prawnych. Przykładowo, takich jak zeszłoroczne zmiany ustawy o księgach wieczystych i hipotece. I tu też trzeba się zastanowić dla kogo te szkolenia będą przeznaczone? Bo rzucenie pomysłu, zróbmy sobie za dwa miesiące szkolenie np. z prawa rodzinnego obowiązującego w Królestwie Polskim to łatwo. Ale dla kogo szkolenie ma być przeznaczone? Dla naszych Forumowiczów? Jeżeli tak to co z odpłatnością? Skoro instytucje oszczędzają na szkoleniach to co dopiero mówić o nas. To wszystko trzeba rozważyć. Załóżmy, że nawet znajdzie się osoba, która poprowadzi je nieodpłatnie. Ale nieodpłatnie nie oznacza, że byle jak. Nie jest łatwo znaleźć osoby, które potrafią przekazać wiedzę w sposób atrakcyjny dla odbiorcy. Ale kosztuje wynajęcie sali. Skąd wziąć na to fundusze.
Konferencje udają się wtedy, gdy są sponsorowane a udział w nich jest bezpłatny, względnie symboliczny. To też wiem z praktyki.
Więc może najpierw skupmy się na najważniejszych osobach, czyli na nas, na Forumowiczach, a konferencje naukowe, szkolenia z czasem.

Izabela Heropolitańska

: pn 17 wrz 2012, 18:21
autor: Sroczyński_Włodzimierz
A tak przy okazji tematu szkolenia
W ciągu miesiąca będzie pierwsze w cyklu. Zorganizowane wspólnie przez PTG, Warszawskie TG, WZI i Bibliotekę Targówek
bezpłatne:)
Niedługo informacja oficjalna i szczegółowa

: pn 17 wrz 2012, 18:48
autor: anusia1610
Avalon odnośnie Twoich propozycji , przejrzałam archiwum i tak sobie myslę ....jestes bardzo chętny do wydawania osadów ,do zwracania uwagi innym aby zrobili ,aby przygotowali program ,aby sie udzielali ....a Ty???? nie zauwazyłam abyś komuś pomógł ,zrobił coś dla innych.
Występujesz tylko w kontrowersyjnych postach jako doradca : Typu "Chodźmy zrobita."
Łatwo komus przytykac ,ale jeśli chodzi o pomoc ...najlepiej jak inni zrobia za Ciebie.

: pn 17 wrz 2012, 19:08
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Jeśliby nawet tak było wcześniej (nie sprawdzałem), to tym razem była konkretna oferta współdziałania, wzięcia na siebie części prac związanych z obsługą prawną działalności PTG. Chyba, że źle zrozumiałem. Ale jeśli dobrze - to raczej warto zauważyć, cieszyć się, pochwalić, docenić postawę nieczęsto spotykaną.
I wykorzystać:))))
Przy czym nie twierdzę, że Ci co robią - robią co robią dla uznania i pogłasków publicznych! Żeby nie było:)

A konkretny temat zbadania otoczenia prawnego i możliwości nie tyle biznesowych co "źródeł finansowania" Avalonowi chętnie podrzucę.
Pozdrawiam:)

: pn 17 wrz 2012, 22:05
autor: jarek_c
Z wypowiedzi prezesa wynika jasno -PolTg jest niereformowalne.
Niezagrożona posada dożywotniego prezesa-robotnika (patrz notoryczny brak quorum na zebraniach)
nie podlega dyskusji.Metoda drobnych kroczków to dalszy kierunek rozwoju i strategia (patrz: olane propozycje
światłych uczestników dyskusji).(za 100 lat dojdziemy do celu -ale już nie "my").Jeśli się komuś w
dzisiejszych czasach marzy prezes-manager dbający o zapewnienie środków na przyspieszanie i rozwój(płacz na
zapchane i niewydolne gardła działalności)
to niech sobie poszuka innej organizacji -przesłanie i zachęta dla przyszłych członków.Tu będzie się nadal
utyskiwać na administrację państwą ,że nie dają i nie wspierają i tylko utrudniają,a jedyną metodę jaką
widzi Zarząd to ciągłe zbiórki na tacę -na nieplanowaną działalność partyzancką.

Nie widzi jednak zniechęcenia ludzi (braku motywacji w jakiejkolwiek postaci) i tego że chociażby internet
zawalono miliardami skanów ,to dla przeważającej większości będzie to "pismo klinowe"
(bez opracowań -bezużyteczne).

Teraz (po tym poście)należy się spodziewać gradu gromów ,bo od zarania tego Forum żadna z poważnych dyskusji
na temat genealogi nie skończyła się tu bez kłótni.(nie ma takiej szansy-opcji)
Ubijacze piany i pseudo-filozofowie tu dominują.Pogadają sobie ,temat rozwodnią , a po "ucichnięciu"
za rok czy dwa wrócą do niego ,aby ponownie się pokłócić i pozostawić to dalej nierozwiązane do kolejnej
okazji, przy której będzie się można pokłocić.

Forum z tego słynie i budzi dużą oglądalność.Ludzie są ciekawi kto komu i jak "dokopie".Genealogia -to
niekoniecznie priorytet i powód odwiedzin tego forum.

ex sympatyk

: pn 17 wrz 2012, 22:17
autor: Joculus
jarek_c pisze:Z wypowiedzi prezesa wynika jasno -PolTg jest niereformowalne.
Niezagrożona posada dożywotniego prezesa-robotnika (patrz notoryczny brak quorum na zebraniach)
nie podlega dyskusji.Metoda drobnych kroczków to dalszy kierunek rozwoju i strategia (patrz: olane propozycje
światłych uczestników dyskusji).(za 100 lat dojdziemy do celu -ale już nie "my").Jeśli się komuś w
dzisiejszych czasach marzy prezes-manager dbający o zapewnienie środków na przyspieszanie i rozwój(płacz na
zapchane i niewydolne gardła działalności)
to niech sobie poszuka innej organizacji -przesłanie i zachęta dla przyszłych członków.Tu będzie się nadal
utyskiwać na administrację państwą ,że nie dają i nie wspierają i tylko utrudniają,a jedyną metodę jaką
widzi Zarząd to ciągłe zbiórki na tacę -na nieplanowaną działalność partyzancką.

Nie widzi jednak zniechęcenia ludzi (braku motywacji w jakiejkolwiek postaci) i tego że chociażby internet
zawalono miliardami skanów ,to dla przeważającej większości będzie to "pismo klinowe"
(bez opracowań -bezużyteczne).

Teraz (po tym poście)należy się spodziewać gradu gromów ,bo od zarania tego Forum żadna z poważnych dyskusji
na temat genealogi nie skończyła się tu bez kłótni.(nie ma takiej szansy-opcji)
Ubijacze piany i pseudo-filozofowie tu dominują.Pogadają sobie ,temat rozwodnią , a po "ucichnięciu"
za rok czy dwa wrócą do niego ,aby ponownie się pokłócić i pozostawić to dalej nierozwiązane do kolejnej
okazji, przy której będzie się można pokłocić.

Forum z tego słynie i budzi dużą oglądalność.Ludzie są ciekawi kto komu i jak "dokopie".Genealogia -to
niekoniecznie priorytet i powód odwiedzin tego forum.

ex sympatyk
Prawo krytyki zarówno PTG jak i środowiska skupionego wokół tego forum mają w moim odczuciu jedynie osoby które dla społeczności genealogów urobiły sobie ręce po łokcie. Rzucanie natomiast oskarżeń nie mając zarazem na tyle odwagi cywilnej ażeby podpisać się pod wyrażoną opinią jest dla mnie wyrazem braku jakiejkolwiek przyzwoitości. DNO.

Jacek Okulus

: pn 17 wrz 2012, 22:24
autor: maria.j.nie
Jacku
To, jest prowokacja. Użytkownik "jarek_c" zakłada(ł) kilka kont na naszym Forum tylko po to, żeby siać zamęt.


Pozdrawiam serdecznie Maria

: pn 17 wrz 2012, 22:32
autor: Józef_Lis
Dlaczego zawsze najwięcej do powiedzenia mają osoby wstydzące się swojego nazwiska i wyglądu?
Pozdrawiam
Józek

: pn 17 wrz 2012, 22:32
autor: Joculus
Dziękuję za informacje. To tylko potwierdza moją wcześniejszą wypowiedź.

: pn 17 wrz 2012, 22:43
autor: Łopiński_Jacek
Jak się pozbyć?
Zignorować. Nie karmić trolla

Pozdrawiam serdecznie :)
Jacek Łopiński

: pn 17 wrz 2012, 23:01
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Prowokacja, ale...

...nie znaczy, że trzeba pozostawić bez komentarza dość istotne kwestie przedstawione w sposób "nośny" a fałszywie. Nie w kolejności istotności czy oburzania się, ale np

1 kwestia celów do których się dąży i ich osiągalności.
Czy istnieje stan osiągnięcia celu popularyzacji w stopniu "doszedłem do celu, dalej popularyzować nie można, limit, ściana, spopularyzowane"
Czy świadomość postawionych celów (a zdaje się, że sugestia dotyczy np kwestii "zdigitalizujmy i opublikujmy wszystko - całe polskie archiwa- siłami jednego stowarzyszenia) nie wynika z przemilczania, braku komentarzy do pytań "a ile jeszcze będziecie fotografować w lokalizacji X, kiedy skończycie?" Tj faktyczne zadanie Zarządu, zeby wyjaśnić raz na zawsze -ani PTG nie zobowiązało się, ani nie ma w planach, ani nie wspiera zadania "digtalizacja wszystkiego kilkoma/kilkunastoma aparatami fotograficznymi"
A prowadzone projekty nigdy nie celowały w "zamknięcie tematu w sposób "jest wszystko sfotografowane przez nas".

2. Problem środków i traktowania darowizn jako coś wstydliwego (pomijam kwestie "nieplanowane działania partyzanckie" język rodem walki frakcyjnej w jedynie słusznej i organach;)
A na czym ma się opierać wolontariat? Właśnie widzenie w darowiznach, nie dotacjach głównego źródła jest wyrazem postawy skrajnie odmiennej od zarzucanej "państwo ma dać"! chyba trudniej o bardziej wyrazisty przykład nieporouzmienie/fałszywego przedstawienia rzeczywistości. Pilnowanie realizowanie zadań państwa, wpływ na prawo to jedno, wymaganie pokrycia kosztów to zupełnie co innego. Nie czym innym, a efektem przyjętej strategii oparcia się na siłach środowiska jest efekt (nieporównywalny z innymi "opcjami").
Być może tylko dzięki wykazaniu/bezustannych wykazywaniu, że "nam zależy do tego stopnia, że dużo sami robimy, nie wyciągając ręki po państwowe" znajdujemy wsparcie i są efekty. To nie jest przypadek, ale świadoma decyzja niewchodzenia w niektóre projekty/konkursy o bardzo szemranym tle. Z jednoczesną walką (!!!) o zmianę zasad tychże projektów/konkursów.

3. Kworum. Kompletna bzdura. Nie jest wymagana określona liczba obecnych do podjęcia decyzji. Wymagania są co relacji "za" w stosunku do obecnych. To nie wspólnota mieszkaniowa, a stowarzyszenie i odpowiednie prawa są stosowane.

4. Poważna dyskusja co do sposobu realizacji celów na forum? Pisanie strategii przez 300 osób? tj trzysta kont użytkowników :) Rozwiązanie bardzo nowatorskie.

O języku wypowiedzi i określeniach stosowanych w stosunku do (jak rozumiem/mam nadzieję nawet) ex-współforumowiczów nie warto.

Ale odnieść się do części "zarzutów" - niestety trzeba. Czasem przypominając fundamenty na jakich opiera się stowarzyszenie.
Np wsparcia w realizacji celów, nie zastąpienia "partyzantów" w działaniu. Jeśli ktoś oczekuje, że jakiekolwiek stowarzyszenie rękami zarządu zastąpi aktywność członków (lub krążących wokół sympatyków). Tj zrobi wszystko -to rozczarowanie jest nieuniknione.
Nie widzę tego tak ostro jak Jacek Okulus (zresztą...zawsze bardziej podziwiałem tych co nie muszą się urobić po łokcie, a efekty mają), ale faktycznie w tym kierunku bym zmierzał.
Tj
Spróbuj coś wnieść poza pomysłem "trzeba zrobić". Wejdź z doświadczeniem. Najlepiej jeszcze nieurobiony po łokcie, zeby trochę energii zostało:)
Propozycje nie muszą być (nie wiem nawet czy powinny) przyjęte na piękne oczy. pokaż efekty w małej skali (mikro może nawet), zanim będziesz wymagał poparcia w makro.
Tak -metoda małych kroczków może oburzać. Ale nie kończy się jak "Wielki Skok"
Energiczniej i przyspieszyć? Pewnie! Dlaczego nie?
ale nie dla wykazania się ruchliwością jedynie :)

Pozdrawiam

: wt 18 wrz 2012, 00:13
autor: Avalon77
Prawo krytyki zarówno PTG jak i środowiska skupionego wokół tego forum mają w moim odczuciu jedynie osoby które dla społeczności genealogów urobiły sobie ręce po łokcie. Rzucanie natomiast oskarżeń nie mając zarazem na tyle odwagi cywilnej ażeby podpisać się pod wyrażoną opinią jest dla mnie wyrazem braku jakiejkolwiek przyzwoitości. DNO.
Rzucaniie argumentami ad personam nie omówię, bo szkoda na nie czasu. Dziwi tylko lakoniczność wypowiedzi niektórych członków zarządu, jak wyżej.
Może nie należę do osób, które urobiły sobie ręce genealogią, ale nie oznacza to, że nie mogę wypowiadać się na tematy, o których rozmawiam z obami bardzie zaangażowanymi. Nie żałuję zainicjowania tej dyskusji, po liczbie wyświetleń oraz dominujacych konstruktywnych wypowiedzi widać, że było warto.
Nie zgadzam się z bagatelizowaniem kwestii źródeł finansowania. Mają one wpływ na sposób funkcjonowania całego stowarzyszenia. Jeżeli przyjmiemy metodę "jakoś się kręci", "od zbiórki do zbiórki" - czyli tzw. bylejakość - organizacja bedzie istniała dalej, trwała, bez programu i wizji na przyszłość. Moje doświadczenie ze współpracy z OPP zajmującej się pomocą dzieciom wskazuje, że nie da się rozwijajać czegokolwiek bez pieniędzy. W większości org. społecznych jest osoba/ osoby, których zadaniem jest szukanie funduszy (unijnych, budżetowych krajowyh, samorządowych, prywatnych), przygotowywanie folderów.
Czy PTG wydaje cokolwiek? Nie. Dlaczego? Patrz wyżej.

Kolejna sprawa - to współpraca ze środowiskiem historyków. Dlaczego ogólnopolskie PTG (w nazwie odnoszące się do pięknej nauki pomocniczej historii) boi się nawiązania bliższej współpracy z "macierzą" - zaiste nie wiem? Nie jest rolą prześciganie się na publikacje. Jako niehistoryk nie mam warsztatu do pisania artykułów naukowych. Bardziej chodziło mi o patronat i wymianę poglądów (w formie Rady Wsparcia). PTG mogłoby być forum wymiany myśli między środowiskiem naukowym i amatorami, których wiedza, mimo, że "nieuczesana" jest równie szeroka.

Pozdr
A.


Wysłany: 18-09-2012 - 00:23*
jeżeli Zarząd ten lub inny zmieni chociaż odrobinę podejście do kilku kwestii - to będzie to sukces wszystkich tych, którzy chcą coś więcej i inaczej w stosunku do tego co jest.

* (moderacja - scalenie wypowiedzi wysyłanych na Forum)

: wt 18 wrz 2012, 00:23
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Avalon:
a gdybyś tak włączył się w nurt konstruktywny , o którym wspominasz i unikał sformułowań
zbiórka czyli bylejakość
obraźliwych dla tych, którzy tworzą tą bylejakość posiłkując się darowiznami
to może bym rozwijał:)


np o kwesiti języka, od prawnika wymagałbym świadomości co niesie (ryzyka!) używania sformułowania "zbiórka" (w domniemaniu "przeprowadzana na publicznym forum") vs darowizny

nie dogryzam- precyzuję dla "mniej postronnych" i może bardziej bylejakością się zadowalających

i wycofuje zainteresowania omówieniem kwestii wydawniczych z Tobą, tj zorganizowania spotkania z grupą zainteresowanych

: wt 18 wrz 2012, 00:42
autor: Nowik_Andrzej
Podczas prowadzonej dyskusji zostało zgłoszonych wiele ciekawych pomysłów, jak biuletyn genealogiczny czy dodatkowa pomoc prawna, i mam nadzieję, że ich zgłaszanie w jakimś stopniu wiąże się z chęcią ich realizacji.

Natomiast moja wypowiedź nie miała na celu umniejszania roli pewnej strategii w działaniu PTG, lecz chodziło mi o zwrócenia uwagi na istotę problemu: napór komercji nawet w instytucjach państwowych, przed którą najlepszą obroną jest wolontariat.
Jak poważny jest to problem, pozwolę sobie dla przykładu kolejny raz przytoczyć "myśl złotą" (i w złotówkach wymierną) z oficjalnego dokumentu NIK, który dotyczy przeprowadzonej kontroli w archiwach państwowych w 2004 r.:

"...około 23% liczby udostępnień materiałów archiwalnych w 2003 r. dotyczyło użytkowników prowadzących poszukiwania genealogiczne, a trudno byłoby uznać, że miały one na celu zaspokojenie potrzeb nauki, kultury, techniki lub gospodarki. Wynika stąd, że taki rodzaj udostępniania archiwaliów, powinien być odpłatny..."

W sprawie współpracy naukowej raz jeszcze: ta współpraca trwa. Trzeba jednak przy tym zauważyć, że w gronie członków i sympatyków PTG i innych towarzystw genealogicznych jest wiele osób prowadzących badania naukowe, niektórzy zaś prowadzą je na tak wysokim poziomie, że niezależnie od swoich tytutułów zawodowych i naukowych (bądź ich braku) uchodzą za autorytety w swojej dziedzinie w oczach utytułowanych przedstawicieli świata nauki. Raz jeszcze: sama Geneteka jest gigantycznym przedsięwzięciem naukowym, chyba największą tego rodzaju bazą danych w dziejach nauki polskiej.

Andrzej Marek Nowik