Strona 1 z 1
Doniesienie o narodzinach dziecka
: wt 18 cze 2024, 17:45
autor: mikola.piatek.gorzow.wlk
Dzień dobry,
czy spotkaliście się Państwo kiedyś z tym, aby ktoś obcy zawiadamiał o narodzinach dziecka w czyimś domu? Kiedy tak się działo? Chodzi tu głównie o tereny zaboru pruskiego. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam
Mikołaj
Doniesienie o narodzinach dziecka
: wt 18 cze 2024, 18:07
autor: janusz59
Narodziny dziecka zgłaszał ojciec.
Ale nie zawsze ojciec był obecny.
Nie zawsze też ojciec był ujawniony.
Wtedy zgłaszały inne osoby.
Pozdrawiam
Janusz
Doniesienie o narodzinach dziecka
: wt 18 cze 2024, 18:53
autor: kminek
Czasami ojca nie było, bo był nieznany, nie żył, był w wojsku, wyjechał itd, wtedy zgłaszali krewni matki, pracodawca jeżeli była służącą i u niego rodziła, akuszerka, albo właściciel domu, w którym urodziła. Kto mógł ten zgłaszał, to samo ze zgłoszeniem zgonu.
Doniesienie o narodzinach dziecka
: wt 18 cze 2024, 21:30
autor: sbasiacz
spotkałam się z "doniesieniami" przez wójta lub innego urzędnika, urodzeń dzieci, których ojciec nie chciał zgłaszać z przyczyn religijnych (był grekokatolikiem, a działo się to po kasacie unii brzeskiej w 1875 r)
Doniesienie o narodzinach dziecka
: wt 18 cze 2024, 22:01
autor: Krzysztof_Wasyluk
Wójt został zobowiązany do tego ukazem carskim w 1881 r.
: wt 18 cze 2024, 22:45
autor: mikola.piatek.gorzow.wlk
W przypadku mojego wujka (brat mojej prababci) o narodzinach doniósł dyrektor kliniki dla kobiet ciężarnych w Poznaniu, co według mnie było dość nietypowe, szczególnie, że praprababcia była służącą, a mimo to zadbano o to, żeby rodziła w dobrych warunkach. Czy może mieć to jakieś drugie dno?
Mikołaj
: wt 18 cze 2024, 22:49
autor: Sroczyński_Włodzimierz
poszukaj informacji (na forum i poza) o państwowych pruskich i niemieckich porodówkach
To jest opisane. Można coś snuć, ale lepiej po lekturze, researchu nie zamiast.
: śr 19 cze 2024, 00:11
autor: MichalskiMichał
Faktycznie za każdym razem, z tego co się spotykałem, to w przypadku dziecka nieślubnego zgłaszającym była akuszerka. Raz trafił mi się przypadek zgłoszenia dziecka przez akuszerkę, ale z powodu tego, że ojciec został wzięty do wojska w czasie I wojny światowej. W innej sytuacji zgłoszenie dziecka w 1918 r. także dokonała akuszerka bowiem mąż (ale nie ojciec dziecka) był na wojnie już od czterech lat... (ciekawe czy wrócił z wojny i był zaskoczony małym bobaskiem?)
Michał