Po przeczytaniu dokumentów dotyczących programu udostępniania dokumentów Genesis i poszperaniu w sieci stwierdzam, że jest to drugi projekt FamilySearch mający rozszerzyć i przyspieszyć digitalizację, publikację, i indeksację zbiorów istotnych dla genealogii.
1. Familysearchindexing
Pierwszy projekt skanowania mikrofilmów znajdujących się już w zasobie mormonów i ochotniczej ich indeksacji ruszył jesienią 2006 r. Początkowo indeksację robili wyłącznie członkowie kościoła mormonów, potem wiosną 2007 r., po opracowaniu metod szybkiego skanowania mikrofilmów, z powodu braku rąk do pracy, indeksację rozszerzono na wszystkich ochotników. Witryna tego pospolitego ruszenia znajduje się pod adresem:
www.familysearchindexing.org . Jest tam wykaz obecnie realizowanych i planowanych projektów, jak też szczegółowe informacje dotyczące przystępowania do projektu i "instrukcje obsługi" procesu indeksacji. Dominują spisy powszechne, ale są też indeksowane metryki. Na pierwszy rzut poszły zapisy angielskojęzyczne, na drugi latynoamerykańskie, co wynika zapewne ze składu językowego ochotników. Ostatnio pojawiły się spisy powszechne z terenów Niemiec. Jeśli pojawia się indeksacja np. z Niemiec, czy Meksyku zawsze załączane są dodatkowo instrukcje w odpowiednim języku (hiszpańskim, czy niemieckim), co wskazuje na zrozumienie organizatorów, że głównie osoby władające językiem zawartym w dokumentach indeksowanych są w stanie poprawnie to zrobić. Efekt tego projektu ma być w całości online za darmo. Myślę, że nie idzie to tak szybko, jak planowano (amerykański spis z 1900 wisi na stronie www jako projekt bieżący już od roku) i dlatego stworzono projekt Genesis.
2. Genesis
Drugi projekt - Genesis. FamilySearch proponuje właścicielom zbiorów - record custodians (np. archiwom) - darmową digiatlizację oraz pomoc w publikacji i indeksacji. Komercyjne witryny (np. ancestry.com) i towarzystwa genealogiczne (określone sumarycznie jako service providers) mogą zindeksować skany dokumentów, następnie je opublikować na swojej stronie lub stronie archiwum i pobierać opłaty za dostęp do skanów. Indeksy mają być darmowe dla wszystkich tylko na stronie FamilySearch. Każdy zapis z takiego indeksu będzie kierował do skanów na stronę komercyjną lub tow. genealogicznego. Co z tego ma FamilySearch - darmowy dostęp do skanów dla użytkowników Centrów Historii Rodziny oraz darmowy dostęp online dla członków kościoła. Co ma firma komercyjna lub tow. genealogiczne - opłaty za oglądanie skanów, większy ruch na stronie, ale za cenę zrobienia indeksów. A co ma archiwum - za darmo skany, pochwali się udostępnieniem zbiorów w internecie, zindeksowane zbiory - czyli to, co w większości krajów nigdy samo by nie zrobiło za pomocą swoich ludzi i pieniędzy, a co jest w sumie misją archiwów. A na dodatek to jest taka wędka na oporne archiwa, które niechętnie wpuszczają FamilySearch. Ponadto trzeba pamiętać, że nie wszystkie zbiory metrykalne FamilySearch ma na mikrofilmach, i nowe raczej będą od razu digitalizowane z oryginałów, bez etapu mikrofilmowania.
3. A co ma do tego PTG i inne tow. gen. regionalne, czy to ma sens, tzn. czy zostać takim service provider?
Familysearch proponuje pomoc w indeksacji w postaci witryny
www.familysearchindexing.org . Jeśli Towarzystwo podejmuje się indeksacji, wówczas skany za pomocą tej witryny przesyłane są porcjami nie do wszystkich ochotników, tylko do osób zaakceptowanych (przeselekcjonowanych) przez Towarzystwo/Organizację. Zwróćcie uwagę, że tym trybem indeksowane są obecnie zgony z Flandrii (nadzorują archiwa belgijskie) i małżeństwa z Arkansas (nadzoruje Tow. Gen. stanu Arkansas, robią to tylko członkowie towarzystwa). Na dodatek jest to świetnie zorganizowane, o czym poniżej.
4. Organizacja indeksacji
Każdy ochotnik dostaje tylko kilka stron. Ma na to tylko 7 dni, po to, by nie blokować procesu. Gdy wyśle wyniki, może pobrać następną porcję. Gdy wyniki nie dotrą w ciągu 7 dni - witryna wyśle je komuś innemu. Można to robić online lub offline. Każdy skan wysyłany jest przez witrynę do 2 osób, żeby uniknąć błędów. Jeśli wyniki od 2 osób pokrywają się komputer to akceptuje, jeśli nie - wysyła do arbitra, który musi podjąc decyzję (zdarza się to w 30% przypadków). Odpada problem niedogodnych godzin otwarcia archiwów, dużej odległości od nich, dublowania pracy. Wiele osób obecnie nie podejmuje się indeksacji, bo fizycznie nie jest tego w stanie zrobić, choć wie, że bez zindeksowania swojej parafii przez długie lata zablokuje się we własnych poszukiwaniach. W/w system pozwala znacząco poszerzyć zakres osób indeksujących, bo można to robić też w piżamie po północy.
5. Podsumowanie
Na najbliższe 2 lata mormoni już chyba zaplanowali sobie pracę. Termin zgłaszania dla archiwów (record custodians) i towarzystw czy firm komercyjnych (service providers) minął (ogłoszenie wisi od maja br.). Lada dzień wynik tego naboru pewnie będzie opublikowany. Ciekawe tylko, czy zgodnie z planem znaleźli chętne archiwa z południowej Polski, a jeśli tak, to czy indeksacja zostanie skierowana do wszystkich chętnych na witrynie Familysearchindexing, czy też znalazł się service provider, który będzie selekcjonował indeksujących, a jeśli tak, to czy ten service provider jest polskojęzyczny?
6. Wniosek
Wydaje się, że przed podejmowaniem jakichkolwiek decyzji warto przeprowadzić sondaż wśród osób zarejestrowanych na polskich portalach genealogicznych w celu zorientowania się, ile osób gotowych jest do takiej formy "piżamowej" indeksacji. Bo do tradycyjnej indeksacji w archiwum zgłosi się pewnie tylko 50 osób. Mormoni w otwartych programach Familysearchindexing mieli wiosną ponad 30.000 ochotników i spodziewali się do końca bieżącego roku 100.000.
Pozdrawiam
Piotr