niewiele można dodać
genealogia uczy też pracy z dokumentami źródłowymi, często jest to początek przygody z archiwami, bywa, że pierwszy kontakt z dokumentem nie opracowaniem jest z powodów genealogicznych
jest szansa, że przełoży się to na inne rodzaje aktywności..w epoce czytania bryków nie lektur, w czasach poznawania badań z opracowań opracowań..to jest cenna rzecz:)
uczy, szkoli, szlifuje coś co było fetyszem jeszcze kilka lat temu w edukacji
znajdowania informacji zestawiania ich, krytycznej analizy etc
a projekty wolontariackie..mam wrażenie, że wiele osób nie miałoby serca i realnego powodu do głębszego kontaktu z komputerem , internetem, programami "oficcowymi" i nie tylko z ich podstawowymi funkcjami, z programami graficznymi, html-em
"na sucho" "bez celu" i "na kursach" to nie to samo co "dla wyznaczonego celu, z pasją i jako narzędzia"
niezależnie od wieku (no może trochę

, "ścieżki edukacyjnej" etc
Powinienem napisać nie "mam wrażenie" a "wiele takich sygnałów dostawałem"...duża grupa osób bardzo aktywnie zaangażowanych w indeksację wprost stwierdziła, że gdyby nie "spisywanie metryk" to nie sięgałyby do wielu z programów, które użytkują codziennie
o nauce języków nie wspomnę;)
podstawy prawa? (nie tylko obowiązujacego kilka wieków temu)...ho! pojęcia "k.p.a." (jak napisać odwołanie - jeden z aktywniejszych tematów:) , kodeks cywilny itd itd