Przemyślenia i pytania - wieś w Galicji, XIX wiek
: śr 25 sty 2012, 15:49
Witam!
Od pewnego czasu, po przestudiowaniu informacji odnalezionych podczas mojej pierwszej wizyty w archiwum naszły mnie pewne przemyślenia i pytania, którymi chciałbym się podzielić, a osoby bardziej doświadczone może będą mogły mi pomóc.
Całość dotyczy XIX wieku, wieś Sielec Bieńków, leżąca nad Bugiem.
1.
Po przestudiowaniu akt z okresu prawie 100 lat znalazłem sporo swoich przodków, udało mi się posunąć w niektórych miejscach do 5 pokoleń dalej niż dotychczas byłem. Okazało się jednak, że bardzo rzadko pojawiają się przodkowie o nowych nazwiskach. We różnych liniach rodziny (a wszyscy są przodkami mojej babci ze strony ojca) cały czas przewijają się te same nazwiska. Rzadko pojawiają się nowe i to właściwie dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. Zastanawia mnie, czy w tych czasach małżeństwa były aranżowane przez rodziny czy może też np. przez samego księdza (na co wskazują wspomnienia mojej babci)?
PS
W całej wsi, liczącej około 1000 mieszkańców przewija się jedynie jakieś 8-10 nazwisk, plus kilka które nosiły jedynie pojedyncze osoby! Aż się prosi, kiedy będzie więcej czasu, żeby na podstawie dostępnych dokumentów stworzyć drzewo dla całej wsi.
2.
Ilość informacji, które znalazłem bardzo mnie zaskoczyła. Zacząłem zbierać również informacje o rodzeństwie moich przodków oraz o ich ślubach. Z racji tego, że każdy miał przynajmniej 5-6 rodzeństwa, moje drzewo szybko urosło do sporych rozmiarów. Dotychczas, kiedy informacje czerpałem od rodziny, linie boczne traktowałem na równi z główna. Teraz, przy takiej ilości informacji wydaje się to być strasznie trudnym zadaniem. Ciekawi mnie, jak inni koledzy i koleżanki po fachu traktują linie boczne? Czy śledzicie też i zbieracie informacje np o potomkach brata swojego 5x pradziadka, czy dajecie spokój tak dalekiemu pokrewieństwu?
3.
Ta sytuacja dotyczy tym razem końca XIX wieku. Moja praprababcia była dzieckiem nieślubnym. Nie dotarłem do bezpośredniego dokumentu (jest u Mormonów, a niestety nie mam obecnie czasu na wycieczkę do Warszawy do ich Centrum), ale dokumenty dotyczące jej syna opisują ją jako filia illegitima. Czy jest jakakolwiek możliwość, aby ustalić jej ojca? We wcześniejszych dokumentach dotyczących dzieci nieślubnych rubryka ojca zawsze była pusta. Poza tym, czy jest szansa, że jej matka mając nieślubne dziecko wyszła za mąż? Jakie były zwyczaje na ten temat w tych czasach?
Z góry dziękuję za rozwianie wątpliwości,
Michał Grygorewicz
Od pewnego czasu, po przestudiowaniu informacji odnalezionych podczas mojej pierwszej wizyty w archiwum naszły mnie pewne przemyślenia i pytania, którymi chciałbym się podzielić, a osoby bardziej doświadczone może będą mogły mi pomóc.
Całość dotyczy XIX wieku, wieś Sielec Bieńków, leżąca nad Bugiem.
1.
Po przestudiowaniu akt z okresu prawie 100 lat znalazłem sporo swoich przodków, udało mi się posunąć w niektórych miejscach do 5 pokoleń dalej niż dotychczas byłem. Okazało się jednak, że bardzo rzadko pojawiają się przodkowie o nowych nazwiskach. We różnych liniach rodziny (a wszyscy są przodkami mojej babci ze strony ojca) cały czas przewijają się te same nazwiska. Rzadko pojawiają się nowe i to właściwie dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. Zastanawia mnie, czy w tych czasach małżeństwa były aranżowane przez rodziny czy może też np. przez samego księdza (na co wskazują wspomnienia mojej babci)?
PS
W całej wsi, liczącej około 1000 mieszkańców przewija się jedynie jakieś 8-10 nazwisk, plus kilka które nosiły jedynie pojedyncze osoby! Aż się prosi, kiedy będzie więcej czasu, żeby na podstawie dostępnych dokumentów stworzyć drzewo dla całej wsi.
2.
Ilość informacji, które znalazłem bardzo mnie zaskoczyła. Zacząłem zbierać również informacje o rodzeństwie moich przodków oraz o ich ślubach. Z racji tego, że każdy miał przynajmniej 5-6 rodzeństwa, moje drzewo szybko urosło do sporych rozmiarów. Dotychczas, kiedy informacje czerpałem od rodziny, linie boczne traktowałem na równi z główna. Teraz, przy takiej ilości informacji wydaje się to być strasznie trudnym zadaniem. Ciekawi mnie, jak inni koledzy i koleżanki po fachu traktują linie boczne? Czy śledzicie też i zbieracie informacje np o potomkach brata swojego 5x pradziadka, czy dajecie spokój tak dalekiemu pokrewieństwu?
3.
Ta sytuacja dotyczy tym razem końca XIX wieku. Moja praprababcia była dzieckiem nieślubnym. Nie dotarłem do bezpośredniego dokumentu (jest u Mormonów, a niestety nie mam obecnie czasu na wycieczkę do Warszawy do ich Centrum), ale dokumenty dotyczące jej syna opisują ją jako filia illegitima. Czy jest jakakolwiek możliwość, aby ustalić jej ojca? We wcześniejszych dokumentach dotyczących dzieci nieślubnych rubryka ojca zawsze była pusta. Poza tym, czy jest szansa, że jej matka mając nieślubne dziecko wyszła za mąż? Jakie były zwyczaje na ten temat w tych czasach?
Z góry dziękuję za rozwianie wątpliwości,
Michał Grygorewicz