"Stały mieszkaniec gminy..."
: ndz 29 sty 2012, 20:46
Czy ktoś z Szanownych Forumowiczów orientuje się w przepisach meldunkowych w Polsce lat 1920-tych?
Natknąłem się na pewne informacje o mojej rodzinie, których nie rozumiem.
Na szczęście nie wszystkie USC mają zatwardzenie w sprawie wydawania kopii aktów, dzięki czemu udało mi się uzyskać kserokopie kilku metryk. Dotąd o nie nie występowałem, bo albo miałem ich odpisy (i nie spodziewałem się znaleźć więcej w oryginałach), albo nie było o co. Np moja babcia urodziła się w 1901r. w Kijowie i jej akt urodzenia w ogóle nie był do namierzenia. Okazało się jednak że w 1922r. ojciec babci poszedł do parafii ówczesnego zamieszkania (w Lublinie) i wpisał ją do księgi urodzeń. Teraz zdobyłem kserokopię tego aktu i...
Chodzi o to, że w tym akcie, i w o trzy lata późniejszym akcie ślubu babci, pradziadek i babcia, choć mieszkający w Lublinie, opisani są jako "stali mieszkańcy gminy Bukowa". Nazwa nic mi nie mówiła, nawet nie wiedziałem, gdzie to jest (sporo na wschód od Lublina, prawie nad Bugiem). Przecz w tym, że pradziadkowie wzięli ślub w Lublinie w 1899r (bo tam oboje mieszkali), potem wyjechali do Kijowa (gdzie urodziła się babcia i jej dwie siostry), a po niecałych 10 latach wrócili do Lublina (gdzie urodziło się kolejnych dwoje dzieci). Przez kolejne 20 lat rodzina mieszkała w Lublinie. Skąd więc ta Bukowa? Nikt w rodzinie o niej nie słyszał, ani o tym, by pradziadkowie mieli potrzebę tam przebywać (i wciąż w latach 1920-tych być tamże przypisanymi).
Rzecz jest dla mnie istotna, bo ma swoje konsekwencje. Gmina Bukowa już nie istnieje. Gdy reaktywowano gminy w 1973r. nadano jej nazwę Sawin (Sawin był stolicą gminy już w XIX wieku). Otóż w tymże Sawinie znalazłem jakiś czas temu istnienie w roku ślubu babci (1925) osoby o tym samym, dość rzadkim nazwisku. Osoba ta była jakoś (ale nie wiadomo jak) związana z inną rodziną tegoż nazwiska, której pokrewieństwa z moją staram się dowieść (prawdopodobnie potomkowie brata pradziadka). Ale i oni nigdy nie słyszeli o tym z Sawina. To nie może być przypadkiem, ale... jak to ugryźć?
Napisałem do USC Sawin i czekam na odpowiedź. Nie wiem tylko, czy zachowały się tam jakieś księgi ludności. Nawet jeśli, to czy wyjaśnią dlaczego pradziadkowie z rodziną mieliby się tam "na stałe" meldować? Teoretycznie mogli się tam znaleźć w którymś momencie I WŚ lub wojny w bolszewikami, ale dlaczego na stałe, i dlaczego jeszcze w 1925r. byli tam "na stałe" przypisani (a nie w Lublinie)?
Pozdrawiam, Marek.
Natknąłem się na pewne informacje o mojej rodzinie, których nie rozumiem.
Na szczęście nie wszystkie USC mają zatwardzenie w sprawie wydawania kopii aktów, dzięki czemu udało mi się uzyskać kserokopie kilku metryk. Dotąd o nie nie występowałem, bo albo miałem ich odpisy (i nie spodziewałem się znaleźć więcej w oryginałach), albo nie było o co. Np moja babcia urodziła się w 1901r. w Kijowie i jej akt urodzenia w ogóle nie był do namierzenia. Okazało się jednak że w 1922r. ojciec babci poszedł do parafii ówczesnego zamieszkania (w Lublinie) i wpisał ją do księgi urodzeń. Teraz zdobyłem kserokopię tego aktu i...
Chodzi o to, że w tym akcie, i w o trzy lata późniejszym akcie ślubu babci, pradziadek i babcia, choć mieszkający w Lublinie, opisani są jako "stali mieszkańcy gminy Bukowa". Nazwa nic mi nie mówiła, nawet nie wiedziałem, gdzie to jest (sporo na wschód od Lublina, prawie nad Bugiem). Przecz w tym, że pradziadkowie wzięli ślub w Lublinie w 1899r (bo tam oboje mieszkali), potem wyjechali do Kijowa (gdzie urodziła się babcia i jej dwie siostry), a po niecałych 10 latach wrócili do Lublina (gdzie urodziło się kolejnych dwoje dzieci). Przez kolejne 20 lat rodzina mieszkała w Lublinie. Skąd więc ta Bukowa? Nikt w rodzinie o niej nie słyszał, ani o tym, by pradziadkowie mieli potrzebę tam przebywać (i wciąż w latach 1920-tych być tamże przypisanymi).
Rzecz jest dla mnie istotna, bo ma swoje konsekwencje. Gmina Bukowa już nie istnieje. Gdy reaktywowano gminy w 1973r. nadano jej nazwę Sawin (Sawin był stolicą gminy już w XIX wieku). Otóż w tymże Sawinie znalazłem jakiś czas temu istnienie w roku ślubu babci (1925) osoby o tym samym, dość rzadkim nazwisku. Osoba ta była jakoś (ale nie wiadomo jak) związana z inną rodziną tegoż nazwiska, której pokrewieństwa z moją staram się dowieść (prawdopodobnie potomkowie brata pradziadka). Ale i oni nigdy nie słyszeli o tym z Sawina. To nie może być przypadkiem, ale... jak to ugryźć?
Napisałem do USC Sawin i czekam na odpowiedź. Nie wiem tylko, czy zachowały się tam jakieś księgi ludności. Nawet jeśli, to czy wyjaśnią dlaczego pradziadkowie z rodziną mieliby się tam "na stałe" meldować? Teoretycznie mogli się tam znaleźć w którymś momencie I WŚ lub wojny w bolszewikami, ale dlaczego na stałe, i dlaczego jeszcze w 1925r. byli tam "na stałe" przypisani (a nie w Lublinie)?
Pozdrawiam, Marek.