Ubytek przodków
: śr 11 gru 2013, 13:03
Czytając temat o genetyce w genealogii, postanowiłam sprawdzić dokładniej jak to jest z pokrewieństwem w mojej rodzinie:
Już wcześniej sprawdziłam i udowodniłam, że chociaż ja urodziłam się w sercu lubuskiego, a mój mąż to wielkopolanin z dziada pradziada ... to mamy wspólnego przodka (':D') mówiąc szczerze mijamy się o jedno pokolenie i jak to słusznie zauważył mój syn mąż powinien mówić mi ciociu ('
')
Ale do rzeczy, jeden wspólny przodek to można rzec norma jeżeli rodzina "siedzi" w miejscu od pokoleń. W przypadku mojego męża rzecz ma się tak:
Wśród jego przodków w XVIII wieku (8 pokolenie 256 przodków) na 45 "odnalezionych" przodków tylko 15 osób się nie powtarza, )
aż 4x jako przodek pojawia się para Marcin Biadała i Jadwiga (2xsyn Piotr, 2xsyn Stanisław)
3x Błażej Kostuj i Marianna (3x syn Paweł)
2x Jan Mielcarz i Anna (2x syn Mikołaj)
2x Tomasz i Regina Kieliba (2x córka Marianna)
2x Maciej Wałęsa i Dorota (2x syn Stanisław)
2x Marcin Chwał i Jadwiga (2x córka Marianna)
pokolenie 7
2x Stanisław Bachorz i Kunegunda (2xcórka Regina)
Żadne małżeństwo nie zostało zawarte między bliskim kuzynostwem (jedno najbliższe to między III kuzynostwem gdzie praprababki były siostrami) , nigdzie nie była potrzebna dyspensa.
Już jest to moim zdaniem duży ubytek przodków, a kilka poszlak (to samo stosunkowo rzadkie nazwisko i miejsce zamieszkania) wskazuje na następne.
Jak to jest w Waszych wywodach przodków?
Już wcześniej sprawdziłam i udowodniłam, że chociaż ja urodziłam się w sercu lubuskiego, a mój mąż to wielkopolanin z dziada pradziada ... to mamy wspólnego przodka (':D') mówiąc szczerze mijamy się o jedno pokolenie i jak to słusznie zauważył mój syn mąż powinien mówić mi ciociu ('
Ale do rzeczy, jeden wspólny przodek to można rzec norma jeżeli rodzina "siedzi" w miejscu od pokoleń. W przypadku mojego męża rzecz ma się tak:
Wśród jego przodków w XVIII wieku (8 pokolenie 256 przodków) na 45 "odnalezionych" przodków tylko 15 osób się nie powtarza, )
aż 4x jako przodek pojawia się para Marcin Biadała i Jadwiga (2xsyn Piotr, 2xsyn Stanisław)
3x Błażej Kostuj i Marianna (3x syn Paweł)
2x Jan Mielcarz i Anna (2x syn Mikołaj)
2x Tomasz i Regina Kieliba (2x córka Marianna)
2x Maciej Wałęsa i Dorota (2x syn Stanisław)
2x Marcin Chwał i Jadwiga (2x córka Marianna)
pokolenie 7
2x Stanisław Bachorz i Kunegunda (2xcórka Regina)
Żadne małżeństwo nie zostało zawarte między bliskim kuzynostwem (jedno najbliższe to między III kuzynostwem gdzie praprababki były siostrami) , nigdzie nie była potrzebna dyspensa.
Już jest to moim zdaniem duży ubytek przodków, a kilka poszlak (to samo stosunkowo rzadkie nazwisko i miejsce zamieszkania) wskazuje na następne.
Jak to jest w Waszych wywodach przodków?