Strona 1 z 2

A może wzbogacić nasze drzewa o wyniki badań DNA?

: sob 14 gru 2013, 09:14
autor: Michał_Fronczak
Witam!
Może to nie genealogia ale temat wydaje się ciekawy. Kiedyś oglądałem program NG poświęcony migracjom gatunku ludzkiego na przestrzeni wieków. Teorie tam prezentowane oparte były głównie o badania DNA. Naukowcy badali określone markery genetyczne różnych społeczności i sprawdzając ich występowanie określili trasy migracji ludzkości od czasów naszych praojca i pramatki. Co ciekawe projekt ten nadal trwa i co ciekawsze każdy może do niego dołączyć. Szczegóły na stronie genographic.nationalgeographic.com. Niestety ta impreza to wydatek ok 500 zł. Kupujemy "pakiet startowy" wysyłamy własne DNA i z wypiekami na twarzy czekamy na wyniki. Ja już po mału odkładam na to kasę. Myślicie, że to ciekawe uzupelnienie naszych poszukiwań genealogicznych? A mozew ktoś z forumowiczów ma już doświadczenia w tej kwestii?
Pozdrawiam
Michał

: sob 14 gru 2013, 10:30
autor: PiotrGerasch
To zdecydowanie nie genealogia. Na marginesie, nie rozumiem pędu do badań genetycznych. Zakładając, że pochodzimy od pary prarodziców ;) nie oczekiwałbym sensacji...

: sob 14 gru 2013, 10:39
autor: marsad
Dzien Dobry,

zdecydowanie nie.

Maria Marta

: sob 14 gru 2013, 10:44
autor: Michał_Fronczak
Wiem, że to nie genealogia i traktował bym to raczej jako dodatek, ciekawostkę do właściwych badań genealogicznych. A co do badań DNA to się sensacji też nie spodziewam, zapoznałem się z zasadami i możliwymi wynikami. Choć nie ukrywam, że ciekaw jestem jak moje markery genetyczne "podróżowały" po świecie, żeby ostatecznie znaleźć się w miejscowości Wilków na mazowszu, gdzie pod rokiem 1735 mam pierwszą wzmiankę o moich przodkach w lini prostej ;-).
Michał

: sob 14 gru 2013, 11:03
autor: piotr_nojszewski
PiotrGerasch pisze:To zdecydowanie nie genealogia. Na marginesie, nie rozumiem pędu do badań genetycznych. Zakładając, że pochodzimy od pary prarodziców ;) nie oczekiwałbym sensacji...
Pierwsze twierdzenie jest dyskusyjne a drugie .... chyba jednak między prarodzicami a nami jest pewna przestrzeń całkiem interesujaca dla genealogów.

Zdecydowana większośc współczesnych książek o genealogii zawiera rozdział o genealogii genetycznej.
Na polskim podwórku np ksiązka Małgorzaty Nowaczyk, która zresztą zdaje się jest genetykiem.

Pisze to mimo pewnego sceptycyzmu.

: sob 14 gru 2013, 11:47
autor: Mamaj_Jan
Pplecam stronę:
http://www.familytreedna.com/public/Mas ... fault.aspx
po otwarciu w pasku na górze kliknąć na Y-DNA Results,
a po rozwinięciu wybrać z tabelki Classic
otworzy się strona z wynikami Y-DNA dla potomków szlachty mazowieckiej
Jan

: sob 14 gru 2013, 12:08
autor: zmad
Mozna probowac, ale co bedzie, kiedy zamiast oczekiwanego wzbogacenia nastapi zubozenie naszego drzewa i to o nasza galaz? : :oops: :cry:

Zbyszek Maderski

: sob 14 gru 2013, 13:33
autor: Jankowski_Kamil
Zdecydowanie nie.

Pamiętaj, że różnie w rodzinach bywało.
Chociażby znana każdemu adopcja.
Nie powinniśmy w to wchodzić z buciorami.

Tata to tata, a czy adoptował syna czy nie, to już nie nasz problem.
Liczy się to kto wychował , a nie kto spłodził - jak mawiają..

Badania DNA mogłby okryć to, co zatuszowali nasi przodkowie.
Ja nie chciałbym np żeby ktoś za 200 czy 300 lat badał czy moje dziecko sam spłodziłem, czy adoptowałem. To już przekracza troszkę to, czym się zajmujemy. Zarówno pod względem genealogicznym jak i etyczno-moralnym.


Kamil.

: sob 14 gru 2013, 13:56
autor: redie
Czemu nie?

Jakby cena była znacznie niższa to sam bym się zainteresował, ale co tak naprawdę ten wynik da?

Michał, nie masz DNA swojego prapradziadka aby sprawdzić czy od niego pochodzisz, więc co będzie wynikiem tego testu? Czy możesz to przybliżyć?
Może chodzi tak ogólnie o region Europy z którego pochodzili przodkowie?

Kamil jeśli rodziców adopcyjnych uznajesz za jedynych i ostatecznych rodziców dziecka to sam sobie ograniczasz drzewo i ukrywasz prawdę.

Radek

: sob 14 gru 2013, 13:59
autor: rurb68
Badanie DNA zdecydowanie mogłoby poszerzyć naszą wiedzę o powiązaniach z innymi osobami. Aby miało to sens musimy przebadać dwie osoby i porównać ich geny. Bada się linię męską (Y-DNA) - to dotyczy tylko mężczyzn i żeńską (mtDNA) - dotyczy wszystkich. Ponieważ zmiany w mtDNA nie są częste więc to co się da uzyskać, badając nawet cały genom mtDNA, to to, że w ciągu ostatnich kilkuset lat badane osoby miały wspólną "przodkinię". Choć to niewiele - to jednak zawsze coś. Zupełnie inaczej jest Y-DNA. Tutaj mutacje są częste (cały Y-DNA ma bardzo dużo genów i bada się tylko małe fragmenty). Niestety badanie 37 markerów z tego genomu daje mało informacji, minimum to 67 lub 111 (kiedyś badano 12 lub 17 markerów i z takiego badania to rzeczywiście dla genealogii nic nie wynika).
Powtórzę - badanie tylko swojego DNA raczej niewiele nam wniesie, ale porównanie DNA z innymi osobami z naszej parafii może być ciekawe.
Na ten moment badania są drogie.Na wspomnianej familytreedna np. za samo Y-DNA 67 cena 268 dolarów.
Oczywiście z takich badań mogą wyjść ciekawe rzeczy. Ale to raczej wzbogaca :)

: sob 14 gru 2013, 14:41
autor: Michał_Fronczak
Z tym DNA wcale nie miałem na myśli latania z łopatą po cmentarzach i sprawdzania z kim jestem spokrewniony. Celowo wskazałem na projekt NG i IBM bo o właśnie tego typu wynik mi chodziło. W naszych poszukiwaniach w pewnym momencie dochodzimy do braku źródeł i dane z projektu NG można by potraktować jako wstęp, ciekawostkę czy jeden z klocków, ktory sprawił, że jesteśmy tym kim jesteśmy.
Z drugiej strony rozumiem aspekty etyczno moralne w kwestiach badania czy moja babcia to życzywiście moja biologiczna babcia itd. To już kwestia bardzo indywidualna i wymagająca aprobaty wszystkich zainteresowanych.
Michał

: sob 14 gru 2013, 17:48
autor: rurb68
Michale - o badaniach szczątków to chyba nikt nie mówi - kwestie prawne, etyczne i finansowe. Wyniki takich badań tak skąpe, że chyba dla genealogów się nie przydadzą. Porównywanie swoich wyników z ogólnodostępnymi bazami też raczej nie wiele daje, bo osób które zrobiły takie badania jest bardzo mało.
Chodziło mi o wyprowadzenie linii męskiej osób np. sąsiadów pra..dziadka i porównanie naszych genomów. Można wtedy oszacować czas wspólnego przodka - będzie to tylko szacunek - ale jest różnica gdy wyjdzie np. 10 pokoleń niż sto pokoleń. Oczywiście przekonać jakieś zupełnie obce osoby aby zrobiły takie badania to raczej sprawa beznadziejna.
W genetyce z każdym rokiem następuje ogromny postęp i projekt NG, ale i prywatne badania, dużo wnoszą. Niestety w Polsce danych jest mało.
Na tan moment dla genetyki każde badanie z umiejscowioną lokalizacją na początek XIX w. albo starszą może być bardzo cenny.
Niestety na rozbudowę naszego drzewa przez badanie DNA obecnie raczej szans nie ma.
U mnie wyszedł najbliższy wspólny przodek wg Y-DNA w zestawieniu z innymi - oszacowany na kilkadziesiąt pokoleń czyli ponad 1000 lat. Inna sytuacja byłaby gdyby przebadanych było nie ułamki promili ale procenty. Ale to fantazja.

: sob 14 gru 2013, 19:01
autor: jart
A ja myślę że badania DNA będę rozważał za jakieś 7-10 lat, gdy już wyciągnę co się da z "konwencjonalnych" źródeł. Dlaczego? Bo teraz mi nie potrzebne. Bo wtedy skala porównania będzie większa i sam będę mógł lepiej je zrozumieć (ja będę wiedział więcej i same badania będą oferowac wtedy więcej).

: sob 14 gru 2013, 19:30
autor: Jankowski_Kamil
"Kamil jeśli rodziców adopcyjnych uznajesz za jedynych i ostatecznych rodziców dziecka to sam sobie ograniczasz drzewo i ukrywasz prawdę. "

Ograniczam drzewo? ukrywam prawdę? A co w przypadku kiedy rodzice dziecka byli niereformowalni, nadużywali alkoholu, narkotyków itp rzeczy i dziecko po prostu w żaden sposób nie czuje się z nimi związane?
Ma zaglądać w przeszłość przez wzgląd na DNA ?

Robimy genealogię RODZINY - tych, których znaliśmy i kochaliśmy a nie Tych którzy nas spłodzili i pozostawili .


co do przeszłości to nie wiemy jak było. Nie wiemy dlaczego doszło do adopcji. Nie wiemy czy nasi przodkowie chcieliby abyśmy to roztrząsali.
Nie wiem jak było z tym kiedyś, ale dziś kiedy ludzie adoptują dziecko ( adopcja pełna ) w akcie narodzin wszystko jest zmieniane, także za 100 czy 200 lat nikt nie dowie się nawet o adopcji tegoż dziecka, bo rodzice będą wpisani jedynie adopcyjni. Myślę, że genealogia genealogią, ale wchodzenie z butami w czyjeś tak prywatne i intymne sprawy to przesadza. Niedługo zaczniemy sprawdzać i publikować w internecie gdzie nasi przodkowie kupowali bieliznę ! To jest przesada.

Z resztą, rób jak uważasz. Ja w mojej rodzinie nie brnąłbym aż w tak intymne sprawy.
I powiem Ci jeszcze, że moje drzewo wyglądało by troszkę inaczej, gdybym wpisywał rodziców biologicznych a nie adopcyjnych.
K.

: sob 14 gru 2013, 19:48
autor: dpawlak
Robimy genealogię taką jak chcemy.
Jeśli interesują nas biologiczni przodkowie dociekamy dalej, jeśli nie, zajmujemy się adopcyjnymi.
Jestem daleki od tego by za kogoś decydować kim ma się interesować.
Natomiast jeśli mam informację, że dziecko jest adoptowane, to to umieszczam, jeśli wiem jacy byli rodzice biologiczni również, to jest opisanie faktów. Jeśli interesuje mnie gałąź biologiczna drążę ją jeśli nie, zostawiam. Jednak dzięki adnotacjom moi potomkowie, jeśli ich ta sprawa zainteresuje, będą mogli temat rozwinąć i nie pozostaną w nieświadomości. Być może zechcą przeprowadzić badania DNA i wyjdą im dziwne wyniki a tak będą wiedzieć że takie wyniki muszą być dziwne, może zaoszczędzą na niepotrzebnych badaniach, kto wie. Nie chcę decydować za nich, ot żaden ze mnie zamordysta.