Wizyta w archowach Wilna
: czw 30 sty 2014, 23:22
Witam,
Chciałabym się podzielić wrażeniami z Wilna.
Po pierwsze, w swojej naiwności myślałam, że jak na Ukrainie czy na Białorusi, zrozumiem połowę języka , a drugiej się ,mniej więcej, domyślę. Pierwszy szok w Archiwum Historycznym. Inwentarz archiwum po litewsku w 90% i oczywiście mowy nie ma o zrozumieniu czegokolwiek poza datami. Litewski jak węgierski lub fiński, do niczego znanego niepodobny. Następnie okazało się, że wszystko co przekracza 1917 rok znajduje się w Archiwum Centralnym. Na szczęście, bo przy 15 stopniowym mrozie nie miałabym odwagi pracować w Archiwum Historycznym, bardzo słabo ogrzewanym, bez możliwosci kupienia gorącego czaju.
W Archiwum Centralnym miałam super fart. Tylko dzięki pomocy pani Ingi , mówiącej po polsku historyczki, dostałam teczkę personalną mojego dziadka kolejarza ( lata 1921-1938). Sto stron !, zdjecia !, odpisy metryk urodzeń dziadka, babci i ich dzieci !. Prawdziwy skarb, którego szukam od 2004 roku . Radzę tym , którzy maja przodków kolejarzy, którzy podlegali Wileńskiej Okręgowej Dyrekcji Kolei, żeby przyjechali i przejrzeli ten fond N°1161, w którym są tysiące teczek personalnych i innych list. Z pamięci cytuję miejscowości , których kolejarzy widziałam : Baranowicze, Brześć
( 3 różne stacje), Wołkowysk, trochę Białegostoku, Lida,…..
Temat pomocy w archiwach był poruszany i ja osobiście, po doświadczeniach z kilku krajów, wiem że z różnych powodów pomoc personnelu archiwów jest bardzo ograniczona dla genealogów amatorów. Tym razem jednak składam hołd pani Indze z Wilna . Tylko dzięki jej uwadze i dobrej chęci dostałam akta dziadka. A było to tak…po przeglądnięciu dziesiątek stron nazwisk wpadłam na to, tak poszukiwane. Nie wierzyłam własnym oczom. Złożyłam zamówienie 10 różnych akt w tym teczki dziadka na następny dzień . Oczywiście pół nocy wyobrażałam sobie zawartość tej wymarzonej teczki dziadka. Myślałam … « pewnie będą 2 kartki papieru i nic więcej »…., chwilę potem marzyłam « będzie gruba teka, która wiele wyjaśni »….itd. Rano , rzut oka na minę pani Ingi potwierdził wyrok- nie ma teczki dziadka . Jest dziewiec pozostałych , tylko tej jednej brak. Cóż mam trochę doświadczenia w rozczarowaniach wiec przyjęłam do wiadomości, że znowu stoję w miejscu w moich poszukiwaniach i że trzeba jednak będzie lecieć de Tbilisi i Baku gdzie rodzili się dziadek i jego rodzeństwo. Pani Inga ze współczuciem obiecała sprawdzić co stało się z teczka, która w inwentarzu była oznaczona krzyżykiem i ptaszkiem dla potwierdzenia jej istnienia. Dwie godziny póżniej pani Inga zaczęła podejrzewać, że spisałam zły numer. Suma summarum, po południu miałam teczkę dziadka. Gdyby nie bezinteresowna dociekliwość i chęć pomocy pani Ingi ,wyjechałabym z Wilna bez niczego. Jestem jej naprawdę wdzięczna.
Krystyna
Chciałabym się podzielić wrażeniami z Wilna.
Po pierwsze, w swojej naiwności myślałam, że jak na Ukrainie czy na Białorusi, zrozumiem połowę języka , a drugiej się ,mniej więcej, domyślę. Pierwszy szok w Archiwum Historycznym. Inwentarz archiwum po litewsku w 90% i oczywiście mowy nie ma o zrozumieniu czegokolwiek poza datami. Litewski jak węgierski lub fiński, do niczego znanego niepodobny. Następnie okazało się, że wszystko co przekracza 1917 rok znajduje się w Archiwum Centralnym. Na szczęście, bo przy 15 stopniowym mrozie nie miałabym odwagi pracować w Archiwum Historycznym, bardzo słabo ogrzewanym, bez możliwosci kupienia gorącego czaju.
W Archiwum Centralnym miałam super fart. Tylko dzięki pomocy pani Ingi , mówiącej po polsku historyczki, dostałam teczkę personalną mojego dziadka kolejarza ( lata 1921-1938). Sto stron !, zdjecia !, odpisy metryk urodzeń dziadka, babci i ich dzieci !. Prawdziwy skarb, którego szukam od 2004 roku . Radzę tym , którzy maja przodków kolejarzy, którzy podlegali Wileńskiej Okręgowej Dyrekcji Kolei, żeby przyjechali i przejrzeli ten fond N°1161, w którym są tysiące teczek personalnych i innych list. Z pamięci cytuję miejscowości , których kolejarzy widziałam : Baranowicze, Brześć
( 3 różne stacje), Wołkowysk, trochę Białegostoku, Lida,…..
Temat pomocy w archiwach był poruszany i ja osobiście, po doświadczeniach z kilku krajów, wiem że z różnych powodów pomoc personnelu archiwów jest bardzo ograniczona dla genealogów amatorów. Tym razem jednak składam hołd pani Indze z Wilna . Tylko dzięki jej uwadze i dobrej chęci dostałam akta dziadka. A było to tak…po przeglądnięciu dziesiątek stron nazwisk wpadłam na to, tak poszukiwane. Nie wierzyłam własnym oczom. Złożyłam zamówienie 10 różnych akt w tym teczki dziadka na następny dzień . Oczywiście pół nocy wyobrażałam sobie zawartość tej wymarzonej teczki dziadka. Myślałam … « pewnie będą 2 kartki papieru i nic więcej »…., chwilę potem marzyłam « będzie gruba teka, która wiele wyjaśni »….itd. Rano , rzut oka na minę pani Ingi potwierdził wyrok- nie ma teczki dziadka . Jest dziewiec pozostałych , tylko tej jednej brak. Cóż mam trochę doświadczenia w rozczarowaniach wiec przyjęłam do wiadomości, że znowu stoję w miejscu w moich poszukiwaniach i że trzeba jednak będzie lecieć de Tbilisi i Baku gdzie rodzili się dziadek i jego rodzeństwo. Pani Inga ze współczuciem obiecała sprawdzić co stało się z teczka, która w inwentarzu była oznaczona krzyżykiem i ptaszkiem dla potwierdzenia jej istnienia. Dwie godziny póżniej pani Inga zaczęła podejrzewać, że spisałam zły numer. Suma summarum, po południu miałam teczkę dziadka. Gdyby nie bezinteresowna dociekliwość i chęć pomocy pani Ingi ,wyjechałabym z Wilna bez niczego. Jestem jej naprawdę wdzięczna.
Krystyna