Strona 1 z 2
Zagadkowe śluby - panna młoda dwa razy panną
: ndz 04 sty 2015, 11:20
autor: dorocik133
Witam!
Mam sporą zagwozdkę i nie wiem, jak wytłumaczyć fakt, że jedna i ta sama panna młoda wychodzi 2 razy za mąż i za każdym razem jest ... panną. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że chodzi o jedną i tę samą osobę, bo wszystkie dane panny młodej się zgadzają.
Rok 1848 akt nr 8
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 630&y=1663
Rok 1851 akt nr 27
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =1&x=0&y=0
Z pierwszego małżeństwa dzieci nie znalazłam, ani aktu zgonu pierwszego męża (jest tylko akt jego urodzenia). Czy może wchodzić w grę unieważnienie małżeństwa i gdzie ewentualnie go szukać.
Sprawa dla mnie wielce zagadkowa. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie
: ndz 04 sty 2015, 20:37
autor: W.Badurek
Witam
Ja bym założył w swoich poszukiwaniach, że to są dwie siostry, tylko w jednym akcie ślubu wpisujący pomylił imiona. Dopiero gdy to założenie okazałoby się nieprawdziwe szukałbym innych rozwiązań.
Unieważnienie małżeństwa chyba w tamtym czasie i chłopskiej rodzinie mało prawdopodobne.
Pozdrawiam
Waldemar
: pn 05 sty 2015, 10:14
autor: dorocik133
Witam!
W tej rodzinie w ogóle coś jest poplątane tak z imionami jak i z nazwiskami. Franciszka Winciorek miała o 4 lata od siebie młodszą siostrę, która w roku 1829 przychodzi na świat jako Marianna, a w 1833 umiera jako Weronika. Wiek zmarłej się zgadza. Nie może tu być mowy o innym dziecku, jako że matka umiera w 1830 i nie zdążyłaby wydać na świat jeszcze jednego dziecka.
Rodzicami Franciszki Winciorek byli Michał Winciorek i Apolonia Florczak (mam akt ślubu i obie metryki urodzenia). Ale pani Apolonia bierze ślub, a potem schodzi z tego świata jako z domu Wiaderek lub Wiaderczyk. O pomyłce raczej nie mam mowy, bo wszystkie inne dane dokładnie się zgadzają.
Po pierwszym mężu Franciszki Winciorek słuch ginie, a ona sama bierze powtórny ślub pod swoim nazwiskiem panieńskim.
Nic z tego nie rozumiem.
: pn 05 sty 2015, 13:02
autor: MonikaMaru
A może był jeszcze Franciszek, który okazał się Franciszką?
Sama mam prawdopodobnie taki przypadek. Dziecko ochrzczone na początku roku jako dziewczynka, a w spisie końcowym zapisany chłopczyk (Ludwika/Ludwik). Po ponad 30 latach matka umiera i zostawia sześć córek i dwóch synów. Córek się doliczyłam, ale brakuje mi tego jednego syna i jest o jedną córkę za dużo (gdyby to była Ludwika). Wszystkie urodzenia w tej parafii były zapisane łącznie z kilkorgiem dzieci (same córki), które zmarły.
Pozdrawiam,
Monika
: pn 05 sty 2015, 13:17
autor: dorocik133
Moniko!
To raczej nie wchodzi w grę. Sprawdziłam - wydaje mi się że dokładnie - wszystkie dzieci tej pary i wychodzi na to, że w 1820 rodzi się Jędrzej, 1823 - Józefa, która po raz pierwszy wychodzi za mąż w 1841, wyżej wspomniana Franciszka ur. 1825, a potem w 1829 Marianna, która 4 lata później umiera jako Weronika. Więcej dzieci raczej nie było i matka zmarła w 1830.
A może było tak, że akt ślubu został spisany, a do samego ślubu nie doszło, bo na przykład pan młody się nie stawił. A ksiądz zapomniał uczynić odpowiedniej wzmianki i tak zostało w dokumentach. Gdy panna przyszła się ponownie żenić, ślubu udzielił, ale tamtego nie anulował. Dodam, że ten pierwszy pan młody znika z Jeżowa i przez następne kilkanaście lat nigdzie nie jest odnotowany.
: pn 05 sty 2015, 13:29
autor: Kaczmarek_Aneta
Witam,
może warto zajrzeć do alegat obu aktów małżeństwa?
Szanse na to, że się zachowały są duże:
http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/pradzi ... anie_id=23
Pozdrawiam,
Aneta
: pn 05 sty 2015, 13:33
autor: dorocik133
Alegaty już sprawdzałam, nie ma takich. Tzn są zachowane i zeskanowane, ale do tych akt małżeństw ich nie ma.
: pn 05 sty 2015, 13:50
autor: MonikaMaru
dorocik133 pisze:Moniko!
A może było tak, że akt ślubu został spisany, a do samego ślubu nie doszło, bo na przykład pan młody się nie stawił. A ksiądz zapomniał uczynić odpowiedniej wzmianki i tak zostało w dokumentach. Gdy panna przyszła się ponownie żenić, ślubu udzielił, ale tamtego nie anulował. Dodam, że ten pierwszy pan młody znika z Jeżowa i przez następne kilkanaście lat nigdzie nie jest odnotowany.
Też tak przypuszczam. W latach tych dwu ślubów byli inni proboszczowie, więc ten nowy mógł nie wiedzieć, a pannie do głowy nie przyszło, że odnotowana jest już jako mężatka.
Monika
: pn 05 sty 2015, 13:51
autor: Kaczmarek_Aneta
Jeśli to ta sama osoba, może doszło do powtórnego zamążpójscia z powodu zaginięcia /oddalenia się 1. męża?
Nie należy wykluczyć również bigamii (w XIX w. zdarzała się), choć chyba to zjawisko częściej dotyczyło mężczyzn.
Wielożeństwu poświęcony był wątek:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... rt-0.phtml
Pozdrawiam,
Aneta
: pn 05 sty 2015, 13:57
autor: dorocik133
Aneto!
Jeżeli byłoby to powtórne zamążpójście to drugi ślub brałaby razczej pod nazwiskiem pierwszego męża.
Jeżeli chodzi o bigamię, to nie wiem, czy wchodzi ona w grę na terenie parafii gdzie wszyscy zainteresowani się urodzili i chyba wszyscy wszystkich znali.
Chyba że pan młody zniknął tuż po ślubie i ksiądz sam unieważnił to małżeństwo.
: pn 05 sty 2015, 13:59
autor: kwroblewska
Doroto, dane które podajesz pochodzą z ASC.
Dla pewności zajrzałbym jeszcze w księgę małżenstw par. Jeżów – AA Łódz, aby sprawdzić/porównać zapisy obu aktów.
___
Krystyna
: pn 05 sty 2015, 14:05
autor: Kaczmarek_Aneta
Miałam na myśli drugie zamążpójsice przy unieważnieniu pierwszego ślubu z powodu np. zaginięcia - nie wiem jaki czas był potrzebny wówczas, aby kogoś uznać za zmarłego, ale to mogło się zdarzyć.
Bigamię podałam raczej jako jedno z rozwiązań podobnych zagadek - tu jednak mało prawdopodobne.
Pozdrawiam,
Aneta
: pn 05 sty 2015, 14:17
autor: dorocik133
Odstęp między tymi dwoma ślubami to równo 3 lata. Nie wiem, czy tyle czasu starczyłoby chłopskiej rodzinie na załatwienie formalności, no i zapewne kasy na unieważnienie ślubu. Dla mnie na razie jak najbardziej logiczne wydaje się że do pierwszego ślubu nie doszło, pan młody "dał nogę", a ksiądz zapomniał poprawić wcześniej zapewne spisanego aktu.
Jeżeli w AA Łódź zachowały się akta to przy okazji sprawdzę. Ale jestem otwarta na wszelkie sugestie.
: pn 05 sty 2015, 16:56
autor: Piórkowska_Ewa
Witam
Wiem, że w rodzinie mojego męża, jedna z ciotek, wyszła za mąż gdzieś około 1916 roku. Małżeństwo nie zostało skonsumowane - podobno z winy męża. Małżeństwo zostało więc unieważnione. Nie sprawdzaliśmy jak to zostało zapisane w czasie i dokumentach, ale z przekazu rodzinnego wynikało, że to jakoś nie było skomplikowane -byli to ludzie prości chłopi, nie specjalnie zamożni - ale szczegółów nie znam.
Ewa
: pn 05 sty 2015, 17:12
autor: dorocik133
Elu!
Też i w tym przypadku tak mogło być, tylko ciekawe jakim dokumentem go unieważniono i gdzie może znajdować się taki zapis. Przecież na jakiejś podstawie ksiądz musiał udzielić ponownego ślubu. A pierwszy pan młody zniknął bez śladu