Witam serdecznie
bardzo proszę o pomoc w przetłumaczeniu aktu urodzenia. Z moją znajomością języka zrozumiałam niewiele. Ktoś spotkał kobietę z dzieckiem i dostał to dziecko na wychowanie? Mam wrażenie, że coś pokręciłam. Czy możliwe jest zabranie dziecka od napotkanej na ulicy osoby. Proszę przetłumaczcie boja odpadłam
Z góry dziękuję
Dorota
Akt 101
http://www.szukajwarchiwach.pl/62/180/0 ... 0#tabSkany
prośba o tłumaczenie-dziecko oddane przez spotkaną kobietę?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
MonikaMaru

- Posty: 8049
- Rejestracja: czw 04 lis 2010, 16:43
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
prośba o tłumaczenie-dziecko oddane przez spotkaną kobietę?
Witam,
tak było, jak opisujesz.
101. Dąbrowa
1. Kamienna 9/21.X.1868 o 4-ej po poł.
2. Stawili się: Szymon Dybka, rolnik z Dąbrowy, 40 lat i jego żona Julianna z Fiedorczyków, 30 lat mająca
3. Świadkowie: Maciej Dybka rolnik z Dąbrowy, 35 lat i Jan Kowalczyk, służący kościelny z Kamiennej, 50 lat mający
4. Oświadczenie Dybków:
wczoraj o 4-ej po poł. w Warszawie na ulicy Szpitalnej Julianna Dybkowa spotkała nieznaną kobietę niosącą na rękach dziecko ubrane w białą płócienną koszulkę i dwie sukienki - jedną bawełnianą czarną i drugą wierzchnią też bawełnianą w biało-czarne paski, na głowie miało białą chustkę, wszystko bez znaków szczególnych. Wspomniana kobieta oddawszy dziecko Dybkowej oddaliła się nic nie powiedziawszy, gdzie się ono urodziło, czy było ochrzczone i gdzie są jego rodzice. Po uczynionych przez Nas oględzinach tego dziecka okazało się , że jest ono płci męskiej, ma około 2 lata i nie posiada znaków szczególnych. Oświadczający nie mający swoich własnych dzieci zgodzili się przyjąć to dziecko jako swoje i wychowywać je na swój koszt. Następnie dziecięciu temu na odprawionym dzisiaj przeze mnie (niżej podpisanego) chrzcie świętym dano imię SZCZEPAN i nazwisko DYBKA, a chrzestnymi rodzicami byli Szymon Dybka i Julianna Dybka.
Już kiedyś podobną metrykę tłumaczyłam, ale dziecko było znalezione na ulicy.
Pozdrawiam,
Monika
tak było, jak opisujesz.
101. Dąbrowa
1. Kamienna 9/21.X.1868 o 4-ej po poł.
2. Stawili się: Szymon Dybka, rolnik z Dąbrowy, 40 lat i jego żona Julianna z Fiedorczyków, 30 lat mająca
3. Świadkowie: Maciej Dybka rolnik z Dąbrowy, 35 lat i Jan Kowalczyk, służący kościelny z Kamiennej, 50 lat mający
4. Oświadczenie Dybków:
wczoraj o 4-ej po poł. w Warszawie na ulicy Szpitalnej Julianna Dybkowa spotkała nieznaną kobietę niosącą na rękach dziecko ubrane w białą płócienną koszulkę i dwie sukienki - jedną bawełnianą czarną i drugą wierzchnią też bawełnianą w biało-czarne paski, na głowie miało białą chustkę, wszystko bez znaków szczególnych. Wspomniana kobieta oddawszy dziecko Dybkowej oddaliła się nic nie powiedziawszy, gdzie się ono urodziło, czy było ochrzczone i gdzie są jego rodzice. Po uczynionych przez Nas oględzinach tego dziecka okazało się , że jest ono płci męskiej, ma około 2 lata i nie posiada znaków szczególnych. Oświadczający nie mający swoich własnych dzieci zgodzili się przyjąć to dziecko jako swoje i wychowywać je na swój koszt. Następnie dziecięciu temu na odprawionym dzisiaj przeze mnie (niżej podpisanego) chrzcie świętym dano imię SZCZEPAN i nazwisko DYBKA, a chrzestnymi rodzicami byli Szymon Dybka i Julianna Dybka.
Już kiedyś podobną metrykę tłumaczyłam, ale dziecko było znalezione na ulicy.
Pozdrawiam,
Monika