Witajcie!
Wtorek 27 5.1919 po poludniu o 17:30 , na dwa dni przed Wniebowstapieniem* / Wniebowzieciem
[ w jezyku niemieckim obydwa swieta maja nazwe Himmelfahrt- Christi Himmelfahrt -Wniebostapienie/ Maria Himmelfahrt- Wniebowziecie, ale , ze data jest maj chodzi raczej o Wniebowstapienie bo te swiatuje sie 40 dni po Wielkanocy, chyba, ze wtedy bylo inaczej, ale raczej nie

]
piorun uderzyl w wieże naszego miejscowego kosciola ( Orts- Kirche) i zapalil ja.
Na szczescie natychmiast dostrzezono ogien. Mimo ulewnego deszczu, liczni mieszkancy miasteczka, szczegolnie kobiety rzucili sie z wiadrami pelnymi wody natychmiast na ratunek.
Węże pożarnicze nie byly wystarczajaco dlugie, aby dosiegnac ognia, wiec strazacy ( Freiwilligenfeuerwehrleute) wraz z reszta mezczyzn ustawili sie na schodach prowadzacych do wiezy tworzac łańcuch w ktorym jak na wyscigi lecialy wiadra.
Po dobrej godzinie przejeto kontrole nad ogniem. Najbardziej jednak nasz Pan przyczynil sie do pokonania ognia zsylajac masywny powodziowy deszcz z nieba.
Za ta szczegolna pomoc, msza w dniu Wniebowstapienia przeznaczona zostaje podziekowaniu Bogu za ta pomoc....
ostatnie zdanie urwane

wiec oszczedze sobie tlumaczenia
pozdrawiam Beata