Strona 1 z 1
Małżeństwo Urodzonego z Chłopką. Chruślin pod Łowiczem 1826
: śr 12 paź 2016, 18:25
autor: Sianoszek_Michal
Witam,
właśnie zająłem się odtwarzaniem genealogii rodziny Wiesiołek. Jak
to możliwe, że szlachetnie urodzony Wojciech Łapiński pojął za żonę (link do metryki poniżej) Teresę Wiesiołek córkę gospodarza (chłopa) w tym przypadku siostrę mojego pra.....dziadka?
Czy mają Państwo również takie przypadki w swojej rodzinie?
Bardzo proszę i dziękuję za opinię

Pozdrawiam
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 616&y=1059
Małżeństwo Urodzonego z Chłopką. Chruślin pod Łowiczem 1826
: śr 12 paź 2016, 19:51
autor: Bozenna
Milosc, albo pieniadze.
Nie ma w tym nic wyjatkowego, szczegolnie, ze szlachectwo sie dziedziczylo po linii meskiej.
Panna Teresa Wiesiolek zostala automatycznie uszlachetniona, a pan Wojciech Lapinski nic na tym nie stracil. Dzieci z tego malzenstwa byly malymi szlachcicami.
Gorzej bylo w druga strone. Panna szlachcianka poslubiajaca chlopa nie przekazywala szlachectwa swym dzieciom. Taka galez byla juz "stracona" dla szlacheckiej rodziny.
Drobna szlachta niczym sie nie roznila od chlopow, miala jedynie przybity herb na stodole.
Poszukaj rodzicow Wojciecha Lapinskiego i sprawdz kim oni byli.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna
: śr 12 paź 2016, 20:32
autor: jamiolkowski_jerzy
Nawet na Podlasiu (gdzie było mnóstwo szlachty) i takie międzystanowe małżeństwa traktowane jako sprzeniewierzenie się stanowi szlacheckiemu niemniej takie małżeństwa się zdarzały a nawet - kiedy szlachcic brał za żone włościankę – były społecznie uznawane Istniało nawet powiedzenie że „Matka Boska się cieszy, jako familia szlachecka się powieksza, ale jak szlachcianka wychodzi za włościanina to matka Boska płacze rzewnymi łzami , że krew szlachecka marnie zginie w chłopskiej jusie”. Józef Kraszewski szedł dalej pisząc (Sieroce dole) że „według idei o szlachectwie włościanka za mężem stając się jego żona, w stan jego wchodzi, prawa podziela.
Ale raczej te stwierdzenia należy traktowac tylko jako próby usprawiedwiania takich małżeństw. Mieszanych małżeństw przybywało w XIX . Powody były finaasowe. Szczególnei po uwłaszceniu sytuacja finanasowa diametralnie zmieniła się na korzyśc chłopów.
W przedstawionym tu przypadku mamy do czynienia z unikalnym pod wieloma wzgledami obszarem Księstwa Łowickiegom gdzie pańszczyzne zniesiono wcześnie a księzacy byli dosyć silni ekonomicznie i niezależni. Takich Borynów jak w Chłopach Reymonta było sporo O księzakach można sporo poczytac w interenecie
http://www.rodzina-godos.pl/viewpage.php?page_id=6 Szlachta zaś raczej nieliczna. Mam na mysli tę drobną, byli oni zwykle oficjalistami. , Wielkich właścicieli z oczywistych powodów należy w tych rozwazaniach pominąc . Z ich udziałem takie związki były niemożliwe
Pozdrawiam
: śr 12 paź 2016, 20:53
autor: Sianoszek_Michal
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Pani Bożenno, co do rodziców Pana Młodego to byli nimi : Tomasz Łapiński - Ekonom na folwarku oraz Elżbieta z Błaszczykowskich - wydaje mi się, że również stanu chłopskiego i pierwotnie nazywała się Błaszczyk, w późniejszych metrykach żona Wojciecha występuję już jako nie Wiesiołek a Wiesiołowska.
Pozdrawiam
: śr 12 paź 2016, 21:27
autor: jart
Sprawdź czy ten szlachcic nie był biedny jak mysz kościelna, podczas gdy ojciec młodej, chłop, nie trzymał parobków.
: śr 12 paź 2016, 23:05
autor: vitoo
W metrykach parafii z okolic Pułtuska spotkałem się z tym kilka (jeśli nie kilkanaście) razy. Również w odwrotnym wariancie kiedy szlachcianka wyszła za chłopa. Raz dowodnie w XVIII wieku (więc przed zniesieniem poddaństwa), Czarnowska za Bajora, w par. Barcice. Chociaż nie mam pewności czy małżonek był poddanym.
Pozdrawiam, Witek
: czw 13 paź 2016, 00:00
autor: Bozenna
Sympatyczny awans spoleczny dla panny Teresy.
Ekonom na folwarku zyl ze swojej pensji, dobr wlasnych nie posiadal.
Nic synowi nie mogl dac.
A rodzice panny Teresy mogli solidnie panienke wyposazyc.
Ladna historia. Lubie takie.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna
: czw 13 paź 2016, 00:11
autor: Sroczyński_Włodzimierz
pewnie nie był poddanym w większym stopniu, niż osoba od której dzierżawił ziemię- obaj od króla;)
a może nawet mniej jak na prawie bartnym (czego bym nie wykluczał) relacje opierał
ale wtedy (ten XVIII, o ile nie końcówka) "urodzony" coś znaczyło - a w 1826? co za różnica?
skąd przekonanie o brakach związków małżeńskich pomiędzy potomkami szlachty, a potomkami chłopów, czy tez o tym,że było to niezwykle rzadkie?
mnie bardziej dziwi "urodzony" w akcie z kongresówki z 1826:)
: czw 13 paź 2016, 00:20
autor: piotr_nojszewski
Mój przodek urodzony ekonom wyszedł za "nieurodzoną" córke młynarza / ekonoma i myśle, że wiedział co robi.

Było to na Mazowszu też w latach 20.
Z tym, ze w akcie M dla niepoznaki ona też jest "urodzona".

A może pleban tak z szacunkiem podszedł do sprawy.
Generalnie związków międzynstanowych było całkiem sporo.
PS
Gratuluję wspaniałego charakteru pisma proboszcza.
: czw 13 paź 2016, 20:38
autor: Sianoszek_Michal
Dziękuję wszystkim za odp

Pozdrawiam
: ndz 16 paź 2016, 19:03
autor: vitoo
Sroczyński_Włodzimierz pisze:pewnie nie był poddanym w większym stopniu, niż osoba od której dzierżawił ziemię- obaj od króla;)
a może nawet mniej jak na prawie bartnym (czego bym nie wykluczał) relacje opierał
ale wtedy (ten XVIII, o ile nie końcówka) "urodzony" coś znaczyło - a w 1826? co za różnica?
skąd przekonanie o brakach związków małżeńskich pomiędzy potomkami szlachty, a potomkami chłopów, czy tez o tym,że było to niezwykle rzadkie?
mnie bardziej dziwi "urodzony" w akcie z kongresówki z 1826:)
Dokładnie tak. Chłopstwo nie było aż takdo końca w stu procentach homogeniczną warstwą jak się czasem wydaje. Pewnie, że plus minus zawierano związki wewnątrz własnej grupy ale sam np. spotkałem się z przypadkami gdzie ubogie wdowy po szlachcicach mieszkały komorą u bogatszych gospodarzy (np. sołtysów wybranieckich). Pozdrowienia! Witek