Witam ponownie,
dla Wszystkich, których pasjonuje ten temat, wyjaśniam:
1. To, że stosowna dokumentacja legitymacyjna/wywodowa szlachty znajduje się w: Petersburgu, Lwowie oraz poszczególnych archiwach miast, które w Cesarstwie Rosyjskim były stolicami guberni i powiatów (np. Żytomierz, Kijów, Wilno, itd.) - jest obecnie powszechnie wiadome.
2. Dla zorientowania się, czy szlachta o danym nazwisku starała się udowodnić swoje pochodzenie służy szereg opracowań w większości dostępnych już w sieci internetowej:
- strony poszczególnych archiwów, np. w Wilnie (dostęp chociażby przez Bibliotekę Kresową),
- strony poszczególnych biur heraldyczno-genealogicznych, np. Olega Chorowca, czy Czesława Malewskiego,
- wykazy, spisy, herbarze opracowane począwszy od Łukomskiego, urzędnika Heroldii Cesarstwa Rosyjskiego w Sankt-Petersburgu, poprzez Bonieckiego, Uruskiego, wydawnictwa PTHer., Łysenki i Czernieckiego, a kończąc na wyżej wymienionych.
W większości przypadków opracowania dotyczą szlachty wylegitymowanej, natomiast gorzej z tą niewylegitymowaną. Niemniej, należy założyć, że w dobie legitymacji szlachectwa większości osób/rodzin zależało na znalezieniu się w szeregach warstwy uprzywilejowanej ( zobacz: Rychlikowa I., Deklasacja drobnej szlachty polskiej w Cesarstwie Rosyjskim. Spór o „Pułapkę na szlachtę” Daniela Beauvois, [w:] Przegląd Historyczny, t. 79, z. 1, 1988, s. 121-147), więc złożone przez nich dokumenty, w którymś z archiwów się znajdują.
Zasada w Cesarstwie Rosyjskim była taka, że szlachcie, której nie udało się udowodnić swojego pochodzenia, rekwirowano złożone dokumenty, aby odciąć im na zawsze możliwość odwołań. Ile było szlachty niewylegitymowanej nie ujętej w żadnym z opracowań- morze (porównaj: Andrzej Emeryk Mańkowski, Seweryna Uruskiego „Spis pełny szlachty dziedzicznej”. Zagadnienie kompletności Herbarza w świetle materiałów petersburskiej Heroldii i gubernialnych zgromadzeń szlacheckich [w:] Rocznik PTHer., t. VI (XVII), s. 113).
Moja rada jest następująca. Można oczywiście składać oficjalne wnioski do poszczególnych "INOSTRANNYCH" archiwów, ale pewność, że podczas kwerendy zostanie w pełni wyzyskany ich zasób, daje tylko prywatne zlecenie wiarygodnym poszukiwaczom. Trzeba oczywiście mieć pewną wiedzę, czego się oczekuje! Tu raczej można działać też w ślepo, czyli po prostu poprosić o wszelkie materiały dotyczące szlachty danego nazwiska (tej wylegitymowanej i tej niewylegitymowanej) i dopiero wtedy, na zasadzie porównań z posiadanymi wcześniej danymi, ustalić oczekiwaną genealogię.
Pozdrawiam
Robert
P.S.
Oleg Łagowski, prezes Żytomierskiego Miejskiego Dobroczynnego Stowarzyszenia "Cmentarz Katolicki", Żytomierz, genealog

Natalia Kostecka-Iszczuk, prezes Zjednoczenia Szlachty Polskiej na Żytomierszczyźnie, Żytomierz
