Sroczyński_Włodzimierz pisze:jak rozumiesz powyższe? tj co ma jakieś ale małe znaczenie genealogiczne
to, że nie rekombinuje czy
że rekombinuje w trzech pseudoautosomalnych?
Pytanie nie do mnie, ale postaram się odpowiedzieć. To, że podobne (homologiczne) chromosomy rekombinują ze sobą jest zwykle przeszkodą w ustaleniu, w jaki sposób (tzn. w jakiej linii) były one dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Dlatego tak trudno jest odtworzyć, od których dawnych przodków otrzymaliśmy nasze autosomy lub chromosom X (czy raczej ich fragmenty). Z kolei to, że w przypadku chromosomów płciowych X i Y rekombinacja między nimi może zachodzić tylko w bardzo niewielkich regionach na samych ich koniuszkach (nie włączanych do analizy genetycznej dla celów genealogicznych), i w związku z tym nie prowadzi to do odziedziczenia badanej części chromosomu Y w oddzielnych kawałkach (dziedziczących się potem niezależnie od siebie, jak to ma miejsce w przypadku rozdzielenia się dużych fragmentów tego samego autosomu lub chromosomu X w wyniku rekombinacji), można łatwo prześledzić dziedziczenie praktycznie nietkniętego (choć zwykle lekko zmutowanego, tzn. nabywającego z czasem nowe "drobne" mutacje) chromosomu Y w linii czysto męskiej, nawet na dystansie wielu tysięcy lat.
domislaw pisze:
Aby dokładnie zrozumieć cały proces dziedziczenia chromosów X załączam poniższy link. Autorka przedtawia to w bardzo prosty i obrazowy sposób (szczególnie ciekawy jest wykres dziedziczenia po dziadkach zamieszczony pod koniec tekstu).
https://genetics.thetech.org/ask-a-gene ... mosome-mom
Zalinkowany tekst zawiera chyba zbyt dużo błędów, żeby go z czystym sumieniem polecać. Przykładowo dwa pierwsze akapity zawierają niezbyt ścisłe informacje dotyczące tego, że
każdy otrzymuje od swojego matecznego dziadka i matecznej babki jakiś fragment chromosomu X, albo że kobieta
zawsze przekazuje swojemu dziecku fragmenty obydwu swych chromosomów X. Wynika to prawdopodobnie z błędnego przekonania autorki, że przed przekazaniem dziecku chromosomu X przez kobietę zachodzi u niej zawsze proces rekombinacji prowadzący do wymiany fragmentów dwóch chromosomów X otrzymanych od niej wcześniej odpowiednio od ojca i matki (czyli od dziadka matecznego i babki matecznej przyszłego dziecka). Tymczasem, o ile w większości przypadków do takiej rekombinacji między obydwoma chromosomami X matki rzeczywiście dochodzi, to w przynajmniej kilku procentach transmisji chromosomu X od matki do dziecka para chromosomów X matki nie ulega rekombinacji (przynajmniej jeśli mówimy o rekombinacji w regionach analizowanych dla celów genealogicznych). Ponieważ długość analizowanego w badaniu genetycznym chromosomu X wynosi 196 cM (centymorganów), to oznacza, że średnia liczba procesów rekombinacji typu crossing-over zachodzących w pojedynczej mejozie między dwoma chromosomami tej pary wynosi 1,96, czyli możemy się spodziewać, że najczęstszym przypadkiem jest wystąpienie jednej lub dwóch niezależnych rekombinacji na chromosomie X, choć oczywiście możemy też mieć do czynienia z aż trzema lub pewnie nawet czterema rekombinacjami jednocześnie, a czasami nie obserwuje się żadnej rekombinacji między matczynymi chromosomami X.
domislaw pisze:
Generalnie chciałem zwrócić uwagę na to, że X to nie tylko Mtdna.
Powyższe zdanie sugeruje, że mtDNA jest częścią chromosomu X, co nie jest prawdą. Cząsteczka mtDNA to mały niezależny genom mitochondrialny, czyli w przeciwieństwie do autosomów oraz chromosomów płciowych X i Y nie znajduje się w jądrze komórkowym, zawierającym zdecydowaną większość naszego DNA, tylko w mitochondriach.
Swoje pytanie umieściłeś w nieodpowiednim wątku, poświęconym analizie chromosomu X. Postaram się stworzyć nowy wątek i tam umieścić odpowiedź.
Pozdrawiam,
Michał